Ustawowy wiek emerytalny w Polsce wynosi 60 lat dla kobiet oraz 65 lat dla mężczyzn. Wokół tematu potencjalnego zrównania czy podniesienia wieku emerytalnego regularnie toczy się debata polityczna i ekspercka. Temat został poruszony w programie Bogdana Rymanowskiego na antenie Polsat News. Sposób dyskusji w studiu wywołał oburzenie posła Marcina Józefaciuka, który w mediach społecznościowych uderzył w dziennikarza.
Józefaciuk wściekły po programie Rymanowskiego. "Pozwolił, aby dyskusja zmieniła się w kabaret
"To, co wydarzyło się w "Śniadaniu Rymanowskiego", było splunięciem w twarz mężczyznom, kobietom i poważnej debacie o równości. Pytanie dotyczyło nierównego wieku emerytalnego i propozycji zmian. Zamiast odpowiedzi dostaliśmy uśmiechy, żarty i partyjne przepychanki" – napisał polityk na platformie X.
"Dariusz Wieczorek stwierdził, że mężczyźni nie są dyskryminowani, po czym zaczął mówić o zachęcaniu ludzi do dłuższej pracy. To nie odpowiada na pytanie o pięć lat nierówności. To pokazuje brak wiedzy. Piotr Zgorzelski zażartował, że bezdzietni mężczyźni powinni iść "w kamasze". O pięciu dodatkowych latach pracy, krótszym życiu i nierównych obowiązkach zrobiono telewizyjny stand-up. Paweł Bliźniuk ogłosił, że "takiego tematu nie ma". Nieprawda. Sejmowa Komisja do Spraw Petycji zajmowała się już wiekiem emerytalnym, emeryturami stażowymi i skutkami różnego wieku dla świadczeń. To niezwykłe jak źle się przygotował. Najbardziej merytorycznie mówił Michał Wawer, wskazując na nierówność i niższe emerytury kobiet. Sam jednak bez analiz przesądził, że jedynym rozwiązaniem musi być 65 lat dla wszystkich. Potrzebujemy rozmowy również o stażu pracy, wykonywanym zawodzie, opiece i elastycznym wieku emerytalnym. Przedstawiciel PiS zasłonił się "tradycją", "kulturą" i "szacunkiem do kobiet". Tradycja nie jest analizą, a szacunek nie może uzasadniać nierównych praw" – wyliczał Józefaciuk.
Szczególnie oburzyła go jednak postawa prowadzącego program.
"Szczególnie rozczarował prowadzący. Bogdan Rymanowski zauważył śmiechy, ale później pozwolił, aby dyskusja zmieniła się w kabaret. Nie prostował półprawd, nie wymagał danych i sam sprowadził temat do hasła: „Konfederacja chce, żeby kobiety dłużej pracowały”. Czy chodziło o poważną rozmowę, czy o ośmieszenie tematu? Czy prowadzący się nie przygotował, czy po prostu uznał problemy mężczyzn za materiał na widowisko? Panowie w studiu dobrze się bawili. Tylko że żartowali z milionów mężczyzn, pięciu dodatkowych lat pracy i własnej bezczynności. Równość nie oznacza odbierania praw kobietom. Oznacza uczciwą analizę sytuacji obu płci. Bez rechotu. Bez półprawd. Bez dziennikarskiej bierności" – podsumował.
Czytaj też:
Znany dziennikarz zniknął z Kanału Zero. Stanowski zabrał głos Czytaj też:
"Ograniczanie niezależności dziennikarskiej". Torbicka o odejściu z TVP
