W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie przedstawiające spięcie Marcina Gortata z mężczyzną, który miał wcześniej poprosić go o wspólne zdjęcie. Koszykarz odmówił, tłumacząc, że wraca do domu ze śpiącym dzieckiem. Na opublikowanym filmie słychać, jak Gortat zwraca się do autora nagrania w wulgarny sposób. – I co mi zrobisz? Co, nagrywasz, k***a? Taki jesteś? – mówi.
Wcześniej mężczyzna miał zapytać sportowca, "ile to jest siedem razy dziewięć", nawiązując w ten sposób do jego głośnej wpadki sprzed lat.
Po tym, jak nagranie zaczęło krążyć w sieci, Gortat opublikował na Instagramie obszerne oświadczenie. Według niego film nie pokazuje początku konfliktu.
"Wracałem do domu ze śpiącym dzieckiem, kiedy zostałem zaczepiony przez mężczyznę, który poprosił mnie o zdjęcie" – relacjonował.
Gortat: Usłyszałem, żebym się przeprowadził
Koszykarz twierdzi, że grzecznie odmówił wykonania fotografii. "Odpowiedziałem: "Przepraszam, dziecko mi śpi, nie mogę teraz, spieszę się do domu". Najwyraźniej moja odmowa mu się nie spodobała, bo usłyszałem: "A ile to jest siedem razy dziewięć, pajacu?". Odwróciłem się i z uśmiechem zapytałem: "A ty znasz twierdzenie Pitagorasa?"" – napisał.
Według Gortata później padły słowa, których nie zarejestrowano na opublikowanym nagraniu. Mężczyzna miał wulgarnie kazać mu opuścić to miejsce, argumentując, że sam mieszka tam od lat. Miał również "dobrze radzić" byłemu koszykarzowi, aby się przeprowadził. "W tym momencie zatrzymałem się i podszedłem do niego, żeby wyjaśnić, co ma oznaczać taka wypowiedź. Dopiero wtedy wyciągnął telefon i zaczął nagrywać. Dalszy ciąg widać na filmie" – przekazał Gortat.
Sportowiec podkreślił, że zdaje sobie sprawę z zainteresowania, jakie wzbudza jako osoba publiczna, ale uważa, że ma prawo odmówić wspólnego zdjęcia.
"Rozumiem, że jako osoba publiczna spotykam się z zainteresowaniem. Mam jednak prawo odmówić zdjęcia, szczególnie gdy wracam do domu ze śpiącym dzieckiem. Taka odmowa nie usprawiedliwia wyzwisk ani zastraszania" – zaznaczył. Gortat stwierdził, że słowa mężczyzny odebrał jako groźbę. "Nie ma mojej zgody na takie zachowanie wobec mnie i mojej rodziny" – podsumował.
Czytaj też:
"Wychodzi prezydent i mówi...". Gortat wzywa młodych do działania
