We wtorek Trybunał Stanu zajmował się zażaleniem obrońcy Macieja Świrskiego, byłego przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. To właśnie postępowanie dotyczące Świrskiego stało się początkiem sporu o sposób wyznaczania składów orzekających TS, a następnie doprowadziło do trzykrotnego ukarania Małgorzaty Manowskiej.
Trybunał w trzyosobowym składzie pozostawił zażalenie obrońcy Świrskiego bez rozpoznania. Uznał, że sam Świrski nie ma interesu prawnego w kwestionowaniu kar nałożonych na byłą I prezes Sądu Najwyższego. – Zakres interesu prawnego nie może odwoływać się tylko do bardzo ogólnikowych kryteriów, ale musi zawierać bardzo konkretne przesłanki – uzasadniał sędzia Piotr Andrzejewski.
Podczas wtorkowego posiedzenia wyszło na jaw, że kwestia 9 tys. zł została w praktyce rozstrzygnięta znacznie wcześniej. 9 lipca, podczas niejawnego posiedzenia, inny trzyosobowy skład Trybunału Stanu uwzględnił zażalenia złożone przez Manowską i uchylił postanowienia o wszystkich trzech karach.
Chodzi o trzy kary po 3 tys. zł, nakładane na ówczesną przewodniczącą Trybunału Stanu w kwietniu, maju i czerwcu. Powodem było niezwołanie posiedzenia pełnego składu TS, który miał odpowiedzieć na pytania prawne dotyczące zasad wyznaczania składów orzekających.
Po pierwszej karze Trybunał wyznaczał Manowskiej kolejne terminy na zwołanie pełnego składu. Ostatecznie suma nałożonych kar sięgnęła 9 tys. zł. Teraz wiadomo już, że była I prezes Sądu Najwyższego tych pieniędzy nie zapłaci.
Oskarżyciel zaskoczony. "Trybunał Stanu się nie popisał"
Sposób, w jaki doszło do uchylenia kar, krytykuje poseł Maciej Tomczykiewicz z sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, występujący jako oskarżyciel w postępowaniu dotyczącym Świrskiego. Jak powiedział "Rzeczpospolitej", nie został poinformowany, że w lipcu będą rozpatrywane zażalenia Manowskiej. Nie znał też ich treści ani wydanego wówczas postanowienia.
Tomczykiewicz zwrócił ponadto uwagę, że w składzie podejmującym lipcową decyzję znalazł się Piotr Sak, którego dotyczy wniosek o wyłączenie w postępowaniu dotyczącym Świrskiego.
– W pewnym sensie orzekał on w sprawie dotyczącej siebie (...). Trybunał Stanu jako instytucja nie popisał się takimi działaniami w tej sprawie – stwierdził Tomczykiewicz.
Spór zaczął się od sprawy Macieja Świrskiego
Cała sprawa ma swoje źródło w postępowaniu dotyczącym byłego przewodniczącego KRRiT Macieja Świrskiego, którego Sejm postawił przed Trybunałem Stanu.
Podczas rozpatrywania wniosku o wyłączenie Piotra Saka od tej sprawy pojawiły się pytania prawne dotyczące sposobu powoływania składów orzekających Trybunału. Dotyczyły one m.in. mechanizmu, zgodnie z którym składy wyznacza przewodniczący TS na podstawie wcześniejszego losowania.
Mechanizm ten został wprowadzony zarządzeniem Manowskiej z 2024 roku. Skład, który skierował pytania prawne do pełnego Trybunału, zakwestionował podstawę takiego rozwiązania.
Pełny skład miał rozstrzygnąć te wątpliwości. Ponieważ Manowska nie zwoływała posiedzenia w wyznaczanych terminach, nakładano na nią kolejne kary.
W kwietniu TS stwierdził, że niezwołanie posiedzenia powoduje zwłokę w rozpoznaniu zagadnień prawnych i wpływa na prawo Świrskiego do rozpoznania jego sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Manowska odpowiadała wówczas, że działania wobec niej mają "wyraźnie polityczne podłoże" i kwestionowała podstawę prawną żądania zwołania pełnego składu.
