We wtorek (13 października) litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 7,05 zł, benzyny 98 – 7,95 zł, a oleju napędowego – 8,02 zł. To oznacza, że ceny benzyny na stacjach będą o 10 groszy wyższe, a ceny diesla o 4 grosze niższe w porównaniu z poniedziałkiem (12 października).
Błaszczak: Wielkimi krokami ceny paliw wracają do poziomu sprzed obniżki
Najnowsze obwieszczenie ministra energii Miłosza Motyki w sprawie maksymalnych cen paliw spotkało się z ostrą reakcją polityków PiS. "Pękła kolejna granica drożyzny. Benzyna Pb95 kosztuje już 7,06 zł, a diesel 8,02 zł za litr!" – napisał w serwisie X Mariusz Błaszczak.
Zwrócił uwagę, że wielkimi krokami ceny paliw wracają do poziomu sprzed obniżki. "Ile jeszcze ma nas kosztować ta władza?" – dodał szef klubu PiS.
Przemysław Czarnek wyliczył, że ceny benzyny wzrosły w zaledwie 10 dni o 33 grosze na litrze.
"Tak wygląda rzeczywistość pod rządami Donalda Tuska – obiecywał Polakom lepsze życie, a funduje im coraz wyższe rachunki" – wskazał poseł PiS. I postawił pytanie, "ile jeszcze Polacy mają płacić za nieudolność tego rządu?".
Benzyna powyżej 7 zł, diesel ponad 8 zł. A miało być taniej
W piątek (2 października) w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenia ministra finansów i gospodarki obniżające akcyzę i VAT na paliwa. Termin obowiązywania tych przepisów to 3 października-31 grudnia 2026 r.
Wcześniej prezydent Karol Nawrocki podpisał rządową ustawę, która wprowadza podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Jednocześnie skierował ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, że przepisy mogą wejść w życie, podczas gdy ich zgodność z konstytucją będzie badana przez TK.
– Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników – powiedział prezydent w telewizyjnym orędziu wygłoszonym w czwartek (1 października).
Jak dodał, "obniżki na stacjach mają nastąpić od razu i powinny doprowadzić ceny paliw do poziomu obiecanego Polakom w kampanii wyborczej".
Tusk naciskał na prezydenta. Nawrocki podpisał ustawę
Rząd Donalda Tuska stoi na stanowisku, że podpis prezydenta umożliwił powrót programu CPN (Ceny Paliwa Niżej), który funkcjonował wcześniej od marca do czerwca (obejmował obniżkę VAT i akcyzy), a potem przez dwa ostatnie tygodnie sierpnia, ale bez obniżki akcyzy.
Pakiet CPN wprowadzono, żeby załagodzić drastyczny wzrost cen paliw związany z wojną USA i Izraela z Iranem oraz blokadą cieśniny Ormuz, przez którą przechodzi jedna piąta światowego eksportu ropy naftowej i gazu ziemnego LNG.
Po tym, jak na początku października przywrócono CPN, ceny benzyny i oleju napędowego na stacjach paliw spadły o około 1,5 zł na litrze.
Czytaj też:
Co się dzieje z cenami paliw? "To od początku było polityczne oszustwo"
