EkonomiaWojna smartfonowa. Kto wygra na rynku nowych technologii?

Wojna smartfonowa. Kto wygra na rynku nowych technologii?

Firmy technologiczne zaciekle walczą o to, ile smartfonów w rękach klientów będzie miało ich logo
Firmy technologiczne zaciekle walczą o to, ile smartfonów w rękach klientów będzie miało ich logo / Źródło: Fotolia
Dodano 3
Prawna walka Apple i Samsunga zatacza coraz szersze kręgi. Tymczasem smartfonowym gigantom tort podjadają Chińczycy. Czy niebawem zostawią im tylko okruchy?

W tej grze stawką jest przyszłość. Firmy technologiczne zaciekle walczą o to, ile smartfonów w rękach klientów będzie miało ich logo, a w konsekwencji ile wykroją z tortu, który urósł do gigantycznych rozmiarów i wciąż się powiększa.

Biznes dobrze widzi rewolucję, której zwykli użytkownicy zdają się już nie dostrzegać. Owszem, pamięta się przełom z iPhone’em – genialnym dziełem Apple z dotykowym ekranem, które pierwsze odniosło sukces rynkowy. Mało który konsument uświadamia sobie jednak, jak wzrósł rynek smartfonów po wyparciu telefonów komórkowych poprzedniej generacji.

Smartfon bierze wszystko

Z rewolucją sprzętową wiążą się oczywiście coraz szerszy dostęp do Internetu – również mobilnego – oraz eksplozja mediów społecznościowych. Odpowiedź na pytanie, co było przyczyną, a co skutkiem, podobna będzie do rozstrzygania, czy pierwsze było jajko czy kura. Efekt jest jednak znany i namacalny. Tak jak w pewnym momencie zamarł rynek komputerów stacjonarnych i konsumenci zaczęli przerzucać się z nieporęcznych skrzynek z ekranami na zgrabniejsze notebooki, tak podręczną łączność ze światem (telefoniczną i internetową) zapewniają dziś głównie smartfony.

GSMA Intelligence szacuje, że ponad połowa ludzi na świecie ma dziś telefon komórkowy. Zwykle smartfona. To bowiem ich sprzedaż rośnie w zadziwiającym tempie – po raz pierwszy więcej smartfonów od zwykłych komórek sprzedało się w 2013 r. I choć analitycy wieszczą już widoczne oznaki nasycenia na rynku, to jest to wciąż gigantyczny biznes. Smartfony wypierają przecież z rynku również kamery oraz telewizory.

/ dcy
Okładka tygodnika Do Rzeczy: 16/2017
Cały artykuł dostępny jest w 16/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 3
  • Don Cesare IP
    Smartfon nie nadaje sie ani do wygodnego pisania, ani do przyjemnego ogladania filmow, mimo tego, miliony ludzi nie potrafi juz zyc bez smartfona. Ten wynalazek bardziej uzaleznia niz papierosy lub alkohol. Placimy za najnowsze modele duzo i chetnie, a wykorzystujemy zaledwie 15% ich mozliwosci. Smartfon zastepuje nam przyjaciol, ksiazki, podroze, przyrode, kino, teatr i koncerty. Zamiast spojrzec przez okno, ze smartfona dowiadujemy sie jaka jest pogoda. Zamiast w pociagu porozmawiac z innymi pasazerami, zabawiamy sie aplikacjami i to wystarcza.
    To nie my obslugujemy nasze smartfony, ale one nas . Apple to taka zlota klatka. Google (Android) to taki kieszonkowy szpiegownik. Jedno i drugie robi z nas niewolnikow, czyli produkt, na ktorym zarabiaja. Toczy sie walka na systemy operacyjne i platformy o jak najwieksza liczbe uzytkownikow. Powstalo imperium Google, Apple, Microsoft i Facebooka. Teraz Japonczycy, Chinczycy i Koreanczycy zaczynaja sie rozpychac i zdobywac nowe terytoria. To nie cold war, a code war, wojna do ktorej wszyscy jestesmy wciagani. Nauka programowania, obok pisania, czytania i liczenia zaczyna sie juz w szkole podstawowej. Powstaje swiat bardzo roznych predkosci i zaleznosci.
    Dodaj odpowiedź 10 0
      Odpowiedzi: 1
    • goj@op.pl IP
      Do zamieszczenia głupiego komentarza, na jeszcze głupszym pejsbuku nie potrzeba najlepszego ajfona. Tysiące roboczogodzin największych umysłów tego świata poświęcono tylko po to, by jakiś debil mógł przesłać treści na poziomie neandertalczyka. Mistrzostwo marketingu ! Co dalej ? Telewizora nikt nie chce nosić w kieszeni. Licytowanie się parametrami, które i tak są ograniczone naszą percepcją także nie ma sensu. Pozostaje radość, że jeszcze mamy wpływ na działanie wyłącznika.
      Dodaj odpowiedź 12 1
        Odpowiedzi: 0

      Czytaj także