W ubiegłym roku 364 giełdowych spółek, których raporty przeanalizowaliśmy, na wynagrodzenia pracowników wydały prawie 58 mld zł. o 5 proc. więcej niż w roku 2015. Więcej niż przed rokiem zarobiła zarówno wyższa kadra menedżerska jak i szeregowi pracownic, a to obserwując wynagrodzenia w latach poprzednich nie zawsze szło w parze.
Z zebranych przez nas danych wynika, że na płace menedżerów wraz z bonusami wydano ponad 1,1 mld zł, a przeciętne wynagrodzenie członka zarządu wzrosło o ponad 10 proc. do 530 tys. zł. Z kolei średnia płaca prezesa giełdowej spółki poszła w górę o 8 proc. do 665 tys. zł. Płace prezesów podobnie jak rok wcześniej stanowiły około 35 proc. wydatków na wynagrodzenia zarządów. Pracownicy zarobili średnio niecałe 66 tys. zł., o 7,5 proc. więcej niż rok wcześniej.
Zmiany w czołówce
Od lat najlepiej opłacanym szefem giełdowej spółki był prezes i założyciel Comarchu Janusz Filipiak. W 2015 roku zainkasował rekordową jak na polskie warunki kwotę 15,4 mln zł. W roku ubiegłym jego płaca była o prawie 4 mln zł niższa i tym samym musiał oddać palmę pierwszeństwa odwołanemu w połowie tego roku prezesowi Pekao Luigi Lovaglio. Wynagrodzenie tego ostatniego wraz z bonusami przekroczyło 13 mln zł.
Na płacę szafa Pekao złożyła się pensja stała w wysokości 4,4 mln zł. (prawie 2,5 razy wyższa niż średnia dla wszystkich prezesów polskich banków), oraz część zmienna uzależniona od wyników finansowych banku w poprzednich latach. Z tego tytułu otrzymał ponad 3,9 mln zł. Ponad to w 2016 roku rozliczono tzw. program akcji fantomowych, za który prezes Lovaglio zainkasował prawie 3,6 mln zł. Dodatkowe 1,3 mln zł. to bonus za wykonywanie pracy poza krajem pochodzenia.
W sumie od 2011 roku kiedy objął funkcję prezesa banku zarobił ponad 51 mln zł. Dla porównania wspomniany Janusz Filipiak w tym czasie pobrał wynagrodzenie o ponad 16 mln zł wyższe.
Spektakularny awans z jedenastego na trzecie miejsce w rankingu wynagrodzeń zanotował Mariusz Książek prezes developerskiej spółki Marvipol. Ponad dwukrotny wzrost płacy prezesa do prawie 8,5 mln zł. (z czego ponad połowa to wynagrodzenie ze spółek zależnych), szedł w parze z doskonałymi wynikami spółki. Dość powiedzieć, że zysk netto w 2016 roku był ponad dwa razy wyższy niż rok wcześniej, a wartość akcji firmy na GPW zwiększyła się o 75 proc. do przeszło 0,5 mld zł. Na czwarte miejsce z trzeciego w 2015 roku spadł prezes krakowskiego Wawelu Dariusz Orłowski, którego płaca spadła o 0,5 mln zł do 6,9 mln zł.
Z zebranych przez nas danych wynika, że co trzeci prezes giełdowej spółki zarabia ponad 1 mln zł rocznie.
Prywatni płacą więcej
Ciekawie przedstawia się struktura płac w poszczególnych indeksach. Jeszcze w 2015 roku ten podział wyglądał dość naturalnie. Najwięcej płacili giganci z indeksu WIG20. W ubiegłym roku nastąpiła dość wyraźna zmiana. Na czoło wysunęły się firmy z indeksu mWIG40 w zdecydowanej większości kontrolowane przez kapitał prywatny. Przeciętne wynagrodzenie prezesa spółki z tego indeksu wyniosło w 2016 roku ponad 1,8 mln zł o 7,6 proc. więcej niż rok wcześniej.
Z kolei wynagrodzenie w największych spółkach z indeksu WIG20 spadło o prawie 1/5 do około 1,5 mln zł rocznie. W znacznej mierze to wynik obniżenia płac w spółkach kontrolowanych przez skarb państwa, głównie PZU i KGHM. Z naszych obliczeń wynika, że przeciętne wynagrodzenia w państwowych spółkach wyniosło w ubiegłym roku niespełna 1,4 mln zł. o około 15 proc. mniej niż w roku 2015. Ale nie ma się czemu dziwić. Spółki premiowane są za dokonania w latach poprzednich a te nie należały do najlepszych. Dość powiedzieć, że tylko w roku 2015 skumulowany zysk netto spółek z indeksu WIG20 obniżył się z 15,7 mld zł do niespełna 5 mld zł. Giełdowym średniakom udało się natomiast w tym czasie zwiększyć zyskowność.
Szefowie spółek zgrupowanych w indeksie sWIG80 zarobili w ubiegłym roku przeciętnie niespełna 1 mln. zł, co oznacza wzrost o około 6 proc. w stosunku do roku 2015.
Bankowcy dostają najwięcej
Najlepiej opłacaną branżą są banki. W ubiegłym roku średnia płaca wprawdzie spadła o 11 proc. do niespełna 2,8 mln zł, ale i tak jest to prawie o 1 mln zł więcej niż zarobki w drugiej pod tym względem branży telekomunikacyjnej. Trzecią najlepiej opłacaną branżą jest sektor wydobycia i przetwarzania metali. Tu prezesi mogą liczyć na średnie wynagrodzenie przekraczające 1,6 mln zł. Warto zwrócić uwagę, że w tym sektorze zanotowaliśmy najwyższy, bo prawie 40 proc. wzrost wynagrodzeń, ale też była to jedna z najszybciej rosnących branż. Średni zysk na akcję zwiększył się ponad dwukrotnie, a rynkowa wartość branży zwiększyła się o przeszło 80 proc.
Na przeciwległym biegunie znaleźli się szefowie spółek zajmujących się recyklingiem, których przeciętne wynagrodzenie nie przekroczyło 100 tys. zł. Dużo poniżej rynkowej średniej zarabiają też prezesi spółek świadczących usługi dla przedsiębiorstw, czy menedżerowie firm farmaceutycznych.
Płace a wyniki
Jedna z zasad „Dobrych Praktyk” mówi, że „wynagrodzenie powinno odpowiadać wielkości przedsiębiorstwa, pozostawać w rozsądnym stosunku do wyników ekonomicznych”. W naszych realiach trudno to niestety zauważyć. Część ekspertów wręcz twierdzi, że polscy menedżerowie są przepłacani. I jest w tym sporo prawdy. Spośród przeanalizowanych spółek tylko w co trzeciej wzrost płac menedżerów idzie w parze ze wzrostem zysków spółki oraz jej rynkowej wartości. Najbardziej widoczne jest to w spółkach z indeksu sWIG80, gdzie płace prezesów stanowią średnio 0,2 proc. wartości przedsiębiorstwa. Dla porównania w indeksie WIG20 i mWIG40 te relacje wynoszą odpowiednio 0,03 proc. i 0,07 proc. Jeszcze bardziej widoczne jest to w rozbiciu na poszczególne branże. Przeciętna płaca prezesa w sektorze usług medycznych czy surowców budowlanych to około 5 proc. średniej kapitalizacji sektora. W sektorze paliwowym te relacje to zaledwie 0,05 proc., a w bankach czy energetyce około 0,17 proc.
Kosztowne odprawy
W ubiegłym roku posady straciło kilkudziesięciu prezesów, a to jak zwykle wiąże się ze sporymi odprawami. Niestety większość giełdowych firm nie podaje wysokości odpraw. Dlatego na podstawie wynagrodzeń z lat poprzednich postanowiliśmy oszacować ich wielkość. Z naszych obliczeń wynika, że odprawy dla prawie 30 prezesów pochłonęły około 17 mln zł. Największy bonus otrzymał szef Synthosu Tomasz Kalwat, którego wynagrodzenie było o 4,5 mln zł. wyższe niż rok wcześniej. Z kolei Jacek Krawiec, który z PKN Orlen rozstał się w grudniu 2015 roku, w ubiegłym roku tytułem premii za lata poprzednie oraz odprawy i zakazu konkurencji zainkasował z kasy spółki dodatkowe 3,6 mln zł. Swojej funkcji w ubiegłym roku nie pełnił też Andrzej Klesyk były szef PZU, ale zakaz konkurencji kosztował spółkę ponad 1,3 mln zł. Ponad 2 mln zł otrzymał urzędujący do końca kwietnia 2016 roku prezes Polenergii Zbigniew Prokopowicz. Z kolei szefowa ING Banku Małgorzata Kołakowska za trzy miesiące pracy zarobiła 2,1 mln zł z czego około połowę może stanowić odprawa.