Człowiek od smart banków

Człowiek od smart banków

Sławomir Lachowski
Sławomir Lachowski Źródło: slawomirlachowski.pl
Dodano: 
Jeśli ktokolwiek chciałby założyć bank, powinien się zgłosić do jednego człowieka – Sławomira Lachowskiego, bankowca z krwi i kości.

Zdradza, że zawsze chciał łączyć swoje zainteresowania, a nawet pasje z pracą zawodową. – W obawie przed zamknięciem drogi do realizacji swoich zainteresowań w pracy zawodowej zmieniłem w liceum profil kształcenia z matematycznego na humanistyczny, by po krótkim czasie znów wrócić na łono królowej nauk – matematyki – wspomina. – Nauczyciel przekonał mnie, że swoje zainteresowanie literaturą mogę pogłębiać i kształcić sam, czytając książki w wybranym miejscu i czasie, a przedmioty ścisłe potrzebują dobrych wykładowców.

Sport na pierwszym miejscu

Już jako nastolatek prowadził bardzo aktywne życie – w dzień, oprócz zajęć w szkole, trenował pięć razy w tygodniu, w nocy czytał książki. „Wykłady w szkole wystarczały mi w zupełności, by na koniec nauki nieoczekiwanie dla samego siebie zdobyć miano prymusa” – wspomina.

To otworzyło mu drogę do kontynuowania nauki zagranicą. Ukończył m.in. z wyróżnieniem obecną SGH, studiował na studiach podyplomowych na Uniwersytecie w Zurychu i Moguncji, ukończył INSEAD Advanced Management Programme (program zarządzania ogólnego – zajmujący się wszystkimi aspektami przywództwa) oraz Stanford Executive Program (program nastawiony na przygotowanie liderów, którzy poprowadzą firmę do sukcesu). Zasmakował też wówczas wolności, jaką dają podróże, a ponieważ nie był zamożnym człowiekiem – nauczył się wówczas jak przeżyć dzień za 10 dolarów w Europie i 5 dolarów w Azji.

Dziś przyznaje, że miał szczęście do ludzi, spotkał wielu mądrych i ciekawych osób na swej drodze, co z pewnością bardzo mu pomogło.

– Pomimo tego przez większą część swojego życia czułem się jak wilk stepowy, mając silną potrzebę zachowania niezależności i swobody. Wiedziałem, że mogę liczyć tylko na siebie – przyznaje. -Wyrobiłem w sobie determinację, dyscyplinę i wolę walki do końca zgodnie z Hemingwayowska zasadą, że lepiej umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach. Dużo później, mówiono o mnie, że jestem jak kot, chodzę własnymi drogami.

Te cechy zapewne zapewniły mu sukces, gdy restrukturyzował Powszechny Bank Gospodarczy w Łodzi, a później – w latach1998- 2000 nadzorował restrukturyzację PKO BP oraz opracowywał nową strategię rozwoju tego banku, która pozwoliła mu odzyskać konkurencyjność.

Kariera naukowca

Zanim to jednak nastąpiło próbował prowadzić pracę naukową na uczelni stając do konkursu przed komisją uczelnianą. Bez powodzenia. Konkurs był przedłużany aż do momentu, kiedy on zrezygnował z udziału, po czym natychmiast został rozstrzygnięty. „Wtedy po raz pierwszy przekonałem się, że nie wystarczy być najlepszym aby wygrywać, szczególnie tam, gdzie uznaniowość odgrywa chociażby najmniejszą rolę” – wspomina na swej stronie.

Otrzymał za to posadę w Instytucie Rozwoju Gospodarczego, gdzie uczestniczył w pracach badawczych zespołu Leszka Balcerowicza dotyczących transformacji systemowej. Nie było tam mowy jednak, aby zarobić pieniądze wystarczające na zakup książek, nie mówiąc o zapłacie za czynsz na mieszkanie w Warszawie.

W 1989 roku założył w Łodzi swoją pierwszą firmę – Centrum Analiz Ekonomicznych INTEXIM. – Na początku zamiast konsultingu zarabiałem na handlu – wspomina Lachowski. – Za rupie transferowe sprowadzałem towar z Indii, za twardą walutę sprzęt elektroniczny z Singapuru, Tajwanu i ciuchy Tajlandii. Po obaleniu Muru Berlińskiego zdążyłem na czas wykupić miejscówkę na bazarze w Zgorzelcu, gdzie z łóżka polowego sprzedawałem w weekendy towar z Indii i Tajlandii, w pozostałe dni tygodnia sprzedawał brat. Miejsce na bazarze było na wagę złota i trzeba go było pilnować przez 24H – przyznaje.

Stopniowo pojawiały się też jednak projekty doradcze – centrum przygotowywało koncepcje restrukturyzacji upadających firm włókienniczych, mleczarni i zakładów przemysłu odzieżowego. W końcu, we wrześniu 1992 roku nadszedł czas na ambitniejsze zadanie – restrukturyzacja portfela złych długów Powszechnego Banku Gospodarczego w Łodzi. – W istocie chodziło o restrukturyzację złych dłużników, bo tylko wtedy bank mógł odzyskać swoje kredyty – wyjaśnia Lachowski. – Klienci banku – głównie przedsiębiorstwa państwowe, nie były w stanie przygotować samodzielnie koncepcji wyjścia z kryzysu, więc banki miały im w tym aktywnie pomagać. Nie wahałem się wcale, wiedziałem, że to jedyna taka szansa w życiu. Mogłem uczestniczyć w projekcie, który zmieniał oblicze polskiego sektora bankowego, któremu groził poważny kryzys.

Projekt się powiódł, ale Lachowski nie do końca był zadowolony. Jego sprzeciw wywołała decyzja o konsolidacji PBG SA z Bankiem Pekao SA i dwoma innymi bankami regionalnymi Bankiem Depozytowo-Kredytowym oraz Bankiem Pomorskim. – Prywatyzacja Pekao SA niezwłocznie po połączeniu nie budowała wartości, przynosiła znacznie mniejsze korzyści niż sprzedaż pojedynczych banków – uważa dziś. – Zainteresowanie inwestorów strategicznych było duże, szanse ich pozyskania dla wielu banków wysokie, a tak sprzedano tylko duży udział w rynku zamiast kilku konkurencyjnych banków.

Początek romansu z bankami

To przesądziło o jego odejściu, które nie oznaczało jednak bezczynności. Niemal natychmiast zaproponował swe usługi prezesowi PKO BP, który je przyjął. Do ratowania pozycji państwowego molocha, który bardzo szybko tracił rynek przystąpił jednak dopiero trzy miesiące później – w sierpniu 1998 roku. – Obowiązywała mnie trzymiesięczna klauzula zakazu konkurencji, więc postanowiłem skorzystać z okazji i wyjechałem wraz z synem Filipem (obecnie studiuje ekonomię na Uniwersytecie w Oxfordzie) w podróż dookoła świata – wyjaśnia Lachowski.

Także w walce o PKO BP bankowiec odniósł sukces – w ciągu kilku miesięcy wprowadził zmiany produktowe, zmienił sposób komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej. Za jego sprawą uproszczono procedury i regulaminy, wprowadzono modyfikację produktów opartych na doświadczeniu rynkowym, wdrożono procedury oceny jakości pracy z klientami. – W ciągu jednego roku pozyskaliśmy milion nowych klientów, sprzedaż kredytów biła wszelkie rekordy, na otwarte rachunki depozyty płynęły wartkim strumieniem. Pracownicy PKO BP uwierzyli, że ich bank jest najlepszy na rynku – przyznaje ówczesny wiceprezes.


Jego zasługą jest też dzisiejsza nazwa banku – PKO Bank Polski. – Ten krok miał być początkiem procesu budowy instytucji o tożsamości narodowej. Wokół PKO BP zawsze było dużo polityki, a działania nasilały się po zmianie koalicji rządzącej, bo wtedy dochodzi do podziału łupów (stanowisk) w Spółkach Skarbu Państwa. Na nic nawoływanie do opamiętania, by chronić interes narodowy poprzez wybór i wspieranie fachowców na najważniejsze funkcje w spółkach kontrolowanych przez Skarb Państwa. Standardy polityczne w naszym kraju ponad interes społeczny stawiają interesy partii politycznych i polityków – wyjaśnia. – Odszedłem z PKO Bank Polski w marcu 2000 roku z postanowieniem, że nigdy nie będę pracował w firmie państwowej.

Po pierwsze internet

Słowa dotrzymał. Prawdziwego przełomu w polskiej bankowości dokonał tworząc detaliczną odnogę BRE Banku – był autorem innowacyjnej koncepcji nowoczesnego banku dla klasy średniej którą był MultiBank i przełomowego modelu internetowego banku detalicznego – mBanku, który ostatecznie kilka lat temu wchłonął MultiBank, a sam BRE Bank zmienił nazwę na mBank.

O tym, jakim sukcesem okazał się w pełni internetowy bank w Polsce świadczy fakt, że w ciągu pierwszego roku funkcjonowania pozyskał on blisko 150 tysięcy klientów internetowych, pięć razy więcej niż miały wszystkie banki rok wcześniej. Po czterech latach swoje rachunki prowadziło w nim już milion klientów, a po kolejnych trzech dwa miliony. Po siedmiu latach działania mBank był trzecim największym bankiem detalicznym w Polsce pod względem liczby klientów indywidualnych i drugim pod względem liczby obsługiwanych mikroprzedsiębiorstw. W 2004 roku, w trudnym okresie dla korporacyjnej działalności BRE Banku, Lachowski został jego prezesem i w ciągu dwóch lat z sukcesem przeprowadził jego odnowę w ramach „programu BREaktywacji”. Detaliczne ramię BRE Banku – mBank rósł jak na drożdżach i wtedy narodził się plan stworzenia paneuropejskiego banku internetowego na bazie polskich doświadczeń. Wejście mBanku do Czech i Słowacji w 2007 roku okazało się spektakularnym sukcesem, bo tutaj wkrótce szturmem zyskał uznanie licznej rzeszy klientów indywidualnych i awansował szybko do grona największych graczy rynkowych. Plan ekspansji mBanku na kolejne rynki krajów Unii Europejskiej przy wykorzystaniu jednolitego paszportu europejskiego został zahamowany przez Commerzbank, głównego akcjonariusza BRE Banku, niechętnym okiem patrzącego na międzynarodowy sukces podmiotu zależnego. Nie mogąc się z tym pogodzić Lachowski odszedł w 2008 roku z BRE Banku. W dniu ogłoszenia jego rezygnacji kurs akcji banku tak spadł, ze wartość kapitalizacji rynkowej BRE Banku zmniejszyła się o miliard złotych.

Życie jest podróżą

Zaraz potem przyszła czas na realizację marzeń osobistych, przez sześć miesięcy podróżował przez kraje Ameryki Łacińskiej szlakiem Carretera Panamericana (Droga Panamerykańska) pokonując ponad 20 tysięcy kilometrów. Następnie jako pielgrzym przeszedł 780 km Camino de Santiago (Droga św. Jakuba – szlak pielgrzymkowy do katedry w Santiago de Compostela w Galicji w północno-zachodniej Hiszpanii).

Lachowski równocześnie – od połowy 2008 roku prowadził firmę doradztwa strategicznego SL Consulting, która zrealizowała wiele innowacyjnych projektów doradczych w Polsce i zagranicą.

Do bankowości wrócił na zaproszenie byłych podwładnych i współpracowników z okresu pracy w PBG SA, którzy stworzyli jeden z wiodących funduszy private equity w Polsce i postanowili zainwestować w sektor bankowy. Połączenie i restrukturyzacja FM Banku i Polskiego Banku Przedsiębiorczości stało się kolejnym wyzwaniem dla Lachowskiego. W efekcie powstał BIZ Bank – skoncentrowany na obsłudze mikroprzedsiębiorstw i profesjonalistów pracujących na własny rachunek. Jednocześnie bankowiec stworzył Bank SMART – mobilny bank cyfrowy oparty na koncepcji „mobile-first”, banku stworzonego na smartfona, który dzięki swojej unikalnej funkcjonalności (kamera, mikrofon, mobilny dostęp do Internetu), zdaniem Lachowskiego, daje wygodny, łatwy i bezpieczny dostęp do wszelkich usług i produktów finansowych, a bankowanie staje się dziecinnie proste.

Realizacja dobrze zapowiadającego się projektu została przerwana przez wymuszoną sprzedaż banku, a Lachowski zaraz potem rozpoczął realizację nowego przedsięwzięcia. Najnowsze wyzwanie, jakie przed sobą postawił dotyczy rozwoju globalnego banku cyfrowego nowej generacji skierowanego do zamożnych klientów zintegrowanego z cyfrową platformą inwestycyjną.

Fundacja dla dzieci

W 2008 roku Lachowski założył wraz z żoną Marzeną (poznali się, studiując w Warszawie handel zagraniczny, później pracowali bardzo intensywnie w biznesie, prowadząc własne firmy) Fundację Ex Litteris Libertas, którą oboje aktywnie wspierają angażując się finansowo i osobiście w jej codzienną działalność. Fundacja koncentruje się na tym, co jego zdaniem pozwoliło „chłopcu z prowincji odnaleźć się w wielkim świecie”: nauce języków obcych (angielski, hiszpański), matematyki, informatyki i zajęciach rozwijających wrażliwość humanistyczną (grupa teatralna). W zajęciach prowadzonych w pomieszczeniach zlikwidowanej przed laty wiejskiej szkoły w Węgrzynowicach (łódzkie) uczestniczy w sumie ponad setka dzieci i młodzieży.

Na swej stronie internetowej tak pisze o tym, czego dokonał: „los sprawił, że przyszło mi żyć i aktywnie uczestniczyć w gruntownej transformacji politycznej, gospodarczej i społecznej kraju w którym się urodziłem. Wokół mnie wszystko się zmieniło, cały świat stanął otworem, przyszło mi robić rzeczy o których nie śniłem, przeżyłem przygody, których nie planowałem z braku wystarczającej dozy wyobraźni. Wielokrotnie miałem wrażenie, że to niebywałe szczęście znajdować się we właściwym miejscu, w odpowiednim czasie mając pomysł na realizację swoich planów zawodowych i marzeń osobistych”.

Lachowski przyznaje, że praca jest dla niego pasją: – angażuję się w projekty do bólu. Każdy z nich pogłębia moją wiedzę i doświadczenia. Jestem ambitny i wymagający w stosunku do siebie i innych. Dążę do celu z determinacją i uporem, porażki mnie nie zniechęcają wręcz przeciwnie motywują do dalszej pracy – zapewnia. – Przeciętność i utarte drogi są nudne, dlatego poszukuję rozwiązań wykraczających poza znane ścieżki myślenia i działania. Zawsze dążę do osiągnięcia sukcesu, chociaż nie za wszelką cenę. Sądzę, że DROGA – sposób pokonywania trudności, pokonywania konkurencji, zwyciężania – jest ważniejsza niż cel.

To samo dotyczy jego pasji prywatnych, którymi są podróże, wspinaczka i biegi. Był pomysłodawcą i organizatorem mBank Łódź Maraton, który przebiegł aż sześć razy. Ponadto uczestniczył w ponad 30 maratonach na całym świecie, a także w ultramratonie Two Oceans w Kapsztadzie. Zwiedził wszystkie kontynenty. – Zobaczyłem wiele cudów świata natury, spotkałem na swojej drodze mnóstwo wspaniałych ludzi, z którymi mogłem się porozumieć, dzięki coraz większej popularności kilku podstawowych języków obcych, które udało mi się opanować– zdradza Sławomir Lachowski. – Przeżyłem wiele przygód, które do dziś wzbudzają dreszczyk emocji.

Zdobyć Koronę Ziemi?

Sporo z nich wiąże się z wysokimi górami. Ma na swym koncie wejścia na wymagające szczyty pięciu kontynentów Europy, obu Ameryk, Afryki i Antarktydy: Elbrus, Mt.Blanc, Aconcagua, Ojos del Salado, Cotopaxi, Denali, Kilimandżaro, Mt Vinson, ale nie zamierza kompletować Korony Ziemi. W górach nie szukam adrenaliny lecz wyciszenia, porozumienia z samym sobą, okazji do gruntownego przemyślenia najważniejszych spraw. Nie zamierzam programowo zdobywać coraz to wyższych wierzchołków, czy realizować planu zdobycia najwyższych wierzchołków wszystkich kontynentów – zapewnia bankowiec. – Korzystam z okazji przebywania w różnych zakątkach świata, by wspinać się na góry niskie i wysokie, ale zawsze urzekająco piękne. Głównym celem jest wędrówka, jeśli się uda wejść na szczyt to wspaniale, ale droga jest znacznie ważniejsza. Wspomnienia dotyczą przede wszystkim przeżyć w drodze szczyt, nigdy samych wrażeń z wierzchołka.

Pasja czytelnicza była motorem dla skompletowania kilku tysięcy książek, które przechowuje w prywatnej bibliotece urządzonej w podniesionej z kompletnej ruiny siedziby Jana Chryzostoma Paska. Jest autorem wielu artykułów i opracowań na temat innowacji w zakresie finansów, zarządzania i strategii. Opublikował książki, które w odróżnieniu od wielu jemu podobnych postaci świata biznesu i polityki, sam napisał: Droga innowacji. Pracuj ciężko, baw się, zmieniaj świat (2009); Droga ważniejsza niż cel. Wartości w życiu i biznesie. (2011); Od wartości do działania. Przywództwo w czasach przełomowych. (2013)

Autor: Elżbieta Glapiak
Czytaj także