KrajProf. Kik: Prezydent wybrnął najlepiej jak mógł. Intryga marszałka Grodzkiego

Prof. Kik: Prezydent wybrnął najlepiej jak mógł. Intryga marszałka Grodzkiego

Senator PO-KO Tomasz Grodzki (P) odbiera gratulacje od prezydenta Andrzeja Dudy (L) po tym jak został wybrany na marszałka Senatu, podczas inauguracyjnego posiedzenia izby X kadencji.
Senator PO-KO Tomasz Grodzki (P) odbiera gratulacje od prezydenta Andrzeja Dudy (L) po tym jak został wybrany na marszałka Senatu, podczas inauguracyjnego posiedzenia izby X kadencji. / Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Dodano
– Nie można mówić o sukcesie, bo w tej sprawie prezydent nie mógł wygrać. Mógł co najwyżej minimalizować straty. I pod tym względem chyba swój cel osiągnął – mówi portalowi DoRzeczy.pl prof. Kazimierz Kik, politolog Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o przekazaniu dwóch miliardów złotych na media publiczne. Jedni mówią o skutecznym działaniu, inni o tym, że prezydent swoim podpisem przegrał już wybory. Jak Pan to ocenia?

Prof. Kazimierz Kik: Prezydent faktycznie był w sytuacji bardzo trudnej. Znalazł się w niej przez skuteczną intrygę marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który wraz z opozycją powiązał miliardy niezbędne do finansowania mediów publicznych ze środkami na onkologię, dla ciężko chorych ludzi. To przeciwstawienie – albo wsparcie chorych na raka, albo propagandy TVP weszło do debaty publicznej. I dla prezydenta praktycznie nie było możliwości wyjścia bez strat.

Niektórzy mówili, że Andrzej Duda ustawę zawetuje. Zresztą decyzję poznaliśmy w bardzo późnych godzinach wieczornych.

Andrzej Duda nie miał tu optymalnego rozwiązania. Podpisem naraził się na ataki ze strony opozycji, ale na weto też nie mógł sobie pozwolić. Żadna normalna formacja polityczna nie pozwoli sobie bowiem na rezygnację z wpływu na media publiczne. Niezależnie jakbyśmy tych mediów dziś nie oceniali. Byłoby to samobójstwo.

Ostatecznie prezydent ustawę podpisał, jednocześnie jednak podczas konferencji prasowej premier mówił o wsparciu ochrony zdrowia, zaś Rada Mediów Narodowych już przegłosowała odwołanie prezesa Telewizji Polskiej, Jacka Kurskiego. Jest to jakiś sukces prezydenta, czy przeciwnie?

Nie można mówić o sukcesie, bo w tej sprawie prezydent nie mógł wygrać. Mógł co najwyżej minimalizować straty. I pod tym względem chyba swój cel osiągnął. Z jednej strony podpisał ustawę, której zawetować nie mógł. Z drugiej strony – jeśli faktycznie potwierdzi się, że przeforsował ważną dla niego personalną zmianę, będzie to jakiś plus dla głowy państwa. Oczywiście nie można mówić o sukcesie – ale i tak z tej bardzo trudnej sytuacji Andrzej Duda wybrnął najlepiej jak mógł.

Wszystko dzieje się jednak w kampanii wyborczej. Czy ta awantura wokół TVP może mieć wpływ na wybory prezydenckie?

To przede wszystkim jednak burza w szklance wody. Burza wywołana przez intrygę trzeciej osoby w państwie, marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Burzę udało się jednak wyciszyć. Zminimalizować straty. O wyniku wyborów to nie rozstrzygnie.

Czytaj także:
Paweł Lisicki: Dymisja Kurskiego to bardzo ryzykowny ruch

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

Od północy z 10 na 11 lipca trwa cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę 12 lipca. Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także