Kasprzak: Jest problem dotowania lewicowych radykałów z budżetu miasta

Kasprzak: Jest problem dotowania lewicowych radykałów z budżetu miasta

Dodano: 96
Manifestacja proaborcyjna. Zdjęcie ilustracyjne
Manifestacja proaborcyjna. Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Wojtek Jargiło
– Władze Lublina zostały wybrane przez mieszkańców miasta, dlatego muszą słuchać ich głosu, a nie głosu lewackich lobby. Zignorowanie głosu lublinian nie będzie się radnym opłacało – mówi w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina.

Na czym polega akcja Fundacji Życie i Rodzina w Lublinie?

Krzysztof Kasprzak: Zbieramy podpisy do Rady Miasta, aby zaprzestała finansowania z budżetu podmiotów, które były zaangażowane w tzw. „Strajk Kobiet” oraz które promują ideologię LGBT i popierają aborcję. Nie jesteśmy jedyną organizacją zaangażowaną w tę akcję. Działają tu także Młodzi dla Wolności, Koliber Lublin, lokalna Młodzież Wszechpolska i lubelski okręg Ruchu Narodowego. To pozytywny efekt działań Marty Lempart, że lubelskie środowiska patriotyczne się skonsolidowały i chcą posprzątać w swoim mieście po proaborcyjnych manifestacjach i atakach na kościoły.

Jakie podmioty poparły aborcje i LGBT i dlaczego Pańskim zdaniem nie powinny być finansowane z kieszeni podatników?

Są to zarówno organizacje pozarządowe – np. genderowa Fundacja HerStory, popierające LGBT i aborcję Stowarzyszenie HomoFaber - jak i podmioty noszące miano instytucji kultury, szczególnie Galeria Labirynt. Ta ostatnia szczyci się wystawą plakatów pochodzących z proaborcyjnych strajków, angażowała się też politycznie oficjalnie popierając protesty przeciw wyrokowi TK z października ubiegłego roku. W galerii dostępna jest też wystawa zdjęć roznegliżowanych mężczyzn chwalących się swoimi narządami rozrodczymi, ekspozycji bliżej jest do zwykłej pornografii niż do sztuki. Galeria w ubiegłym roku miała dostać z pieniędzy lubelskich podatników 2 miliony złotych. Jeśli ktoś chce uprawiać proaborcyjną politykę albo wystawiać gejowskie porno, to niech we własnym zakresie szuka mecenatu, a nie wyciąga rękę po pieniądze, które powinny trafiać na utrzymanie ulic, budowę szkół i inne wydatki służące mieszkańcom miasta.

Jak mieszkańcy Lublina zareagowali na Państwa inicjatywę?

Robimy tę akcję dla ludzi i do nich się zwracamy. Mamy sygnały, że wiele osób jest zainteresowane złożeniem podpisu. Chcemy, aby tych podpisów było jak najwięcej, dlatego zachęcamy do wejścia na stronę www.pilnujbudzetu.pl, wydrukowania karty i pozbierania podpisów wśród lublinian. Rada Miasta usłyszy wówczas donośny głos obywateli i będzie musiała opowiedzieć się za dobrem wspólnym lub za dalszym marnotrawieniem pieniędzy na proaborcyjne projekty. Mamy świadomość, że jeżeli petycja zostanie odrzucona, to radni zostaną rozliczeni przez wyborców przy kolejnym głosowaniu w wyborach samorządowych. Jeżeli ludzie zobaczą, że ich radny wydaje pieniądze na skandaliczne projekty zamiast na potrzeby mieszkańców, to przeniosą swój głos na kogoś innego.

Dyrektor Galerii Labirynt, Waldemar Tatarczuk stwierdził w rozmowie dla Onetu, że inicjatywa Fundacji Życie i Rodzina „to kpina z demokratycznego państwa prawa”. Jak Pan to skomentuje?

Wyciągamy wnioski z tego, co działo się w ostatnich miesiącach i widzimy, że jest problem dotowania lewicowych radykałów z budżetu miasta. Tym problemem trzeba się zająć systemowo. Jeżeli organizacje proaborcyjne i pro-lgbt chcą działać, niech sobie działają za własne pieniądze, a nie za pieniądze zabrane podatnikom. Demokracja polega na rządach większości, a nie mniejszości, które popierają aborcyjną agresję i jeszcze żądają na tę działalność publicznych dotacji. Za rządów Waldemara Tatarczuka w Galerii Labirynt prezentuje się jako sztukę nawoływanie do zabijania ludzi, wyuzdanie i perwersję. Dla normalnych obywateli jest jasne, że to żadna sztuka nie jest.

Władze Galerii zapewniają, że Rada Miasta stanie po ich stronie. Czy pomimo to, Państwa inicjatywa ma szanse powodzenia?

Władze Lublina zostały wybrane przez mieszkańców miasta, dlatego muszą słuchać ich głosu, a nie głosu lewackich lobby. Zignorowanie głosu Lublinian nie będzie się radnym opłacało. Ludzie już zaczynają widzieć, że brakuje pieniędzy na remonty dróg, nowe przedszkola i inne ważne inwestycje, tymczasem dotuje się aborcyjnych aktywistów. Szczególnie w dobie lockdownu, gdy wiele osób traci pracę, wpływy do budżetu spadają, a wydatki rosną, ważne jest, aby planować budżet z głową. On ma służyć dobru wspólnemu, a nie aborterom i ideologom LGBT.

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 96
Czytaj także