Deszkiewicz: Ratujmy (znowu) Warszawską Operę Kameralną

Deszkiewicz: Ratujmy (znowu) Warszawską Operę Kameralną

Dodano: 17
Tadeusz Deszkiewicz
Tadeusz Deszkiewicz / Źródło: PAP / Andrzej Hrechorowicz
Po raz kolejny czarne chmury zawisły nad ikoną polskiej sceny operowej – Warszawską Operą Kameralną – pisze w felietonie dla DoRzeczy.pl Tadeusz Deszkiewicz.

Już raz udało się uratować jej istnienie, kiedy Urząd Marszałkowski usunął jej Twórcę i wieloletniego dyrektora - Stefana Sutkowskiego. Dziś sprawa jest o wiele poważniejsza. Pełniąca obowiązki dyrektora WOK Alicja Węgorzewska wysłała pismo do związków zawodowych o zamiarze zwolnienia ponad połowy zespołu opery: 55 solistów, 6 dyrygentów, 36 muzyków orkiestry i 7 pracowników administracji.

Nie ulega wątpliwości, że Warszawska Opera Kameralna od lat cierpiała na przerost kadrowy. Dyrektor Sutkowski, mając miękkie serce, traktował tę instytucję jako swoisty przytułek, zatrudniając tam niektórych artystów tylko po to, by mieli świadczenia socjalne. To trzeba bezdyskusyjnie naprawić. Wielu bowiem solistów od lat nie wystąpiło w żadnym spektaklu, będąc na etacie opery. Tę sytuację trzeba uzdrowić. Jednakże propozycja wyrażona w piśmie skierowanym do Związków Zawodowych jest nie do przyjęcia, bowiem w jej efekcie zniszczony zostanie cały ponad półwieczny dorobek Warszawskiej Opery Kameralnej.

Nie rozumiem także zamiaru zwolnienia WSZYSTKICH sześciu dyrygentów. Likwidacja stanowiska dyrygenta w operze jest kuriozalna. Zgodnie z prawem instytucja nie będzie mogła w żadnej formie zatrudnić żadnego artysty na tym stanowisku, bowiem likwidacja oznacza, że jest ono niepotrzebne. Tymczasem pracujący (jeszcze) w WOK dyrygenci zostali odsunięci do końca sezonu od spektakli, a na ich miejsce zatrudniani są muzycy gościnni. Jak się nieoficjalnie dowiedziałem, muzycy Sinfonietty nie chcą grać z dotychczasowymi dyrygentami, bo ponoć „nie mogą się przy nich rozwijać”. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale wiem, że to Ruben Silva, Zbigniew Graca, Tadeusz Karolak i Władysław Kłosiewicz byli współtwórcami sukcesu unikatowego Festiwalu Mozartowskiego, dzięki któremu WOK stał się znany na całym świecie.

Reasumując. Nie godzę się na niszczenie dorobku Warszawskiej Opery Kameralnej i będę robił wszystko, aby ta instytucja dalej sławiła polską scenę muzyczną. Pieniądze nie mogą być jedynym argumentem. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wyraziło chęć współprowadzenia WOK i to uważam za wielki sukces, bo Warszawskiej Operze Kameralnej z pewnością należy się miano Narodowej Instytucji Kultury. Narodowe dobro kultury można zniszczyć bardzo łatwo, ale odbudować bardzo trudno.

Tadeusz Deszkiewicz

Źródło: DoRzeczy.pl
 17
Czytaj także