– Mężczyźni zarabiają średnio o 20 proc. więcej. Aktorstwo co prawda jest trochę zawodem, w którym, ile się wywalczy, tyle się ma. To wszystko zależy też od pozycji. Ale oczywiście w równorzędnych rolach porównywalnie jest tak, że to mężczyzna więcej zarabia – tłumaczy aktorka, podnosząc kwestię dyskryminacji kobiet.
Walka z brakiem równości w miejscach pracy, jest jednym z postulatów organizowanych w przyszłym tygodniu strajków kobiet. Jak podaje "SE" zjawisko faktycznie ma miejsce także w branży filmowej – czego przykładem jest serial "Lekarze", w którym grająca ważną rolę Danuta Stenka zarobiła mniej niż odgrywający mniej ważną postać Borys Szyc.
Kto jest winny dyskryminacji?
Komentując tę sprawę, Dancewicz winą za obecna sytuację obarczyła jednak nie osoby decydują o wysokości płac czy konkretnych polityków uchwalające stosowane ustawy, ale sposób wychowywania dziewczynek oraz całe państwo, które "trzęsie się" nad Kościołem i nie jest neutralne światopoglądowo.
– To się musi zmienić. Kobiety powinny walczyć. Trzeba zacząć inaczej wychowywać dziewczynki. Przestać się trząść nad Kościołem, państwo musi być neutralne światopoglądowo, tak jak to jest w konstytucji. Ważne jest też działanie związków zawodowych. To jest najzwyklejsze w życiu łajdactwo i niesprawiedliwość – tłumaczyła aktorka.
