KrajPiąte: nie zabijaj. Lwów

Piąte: nie zabijaj. Lwów

Dodano

Lwa Cecila jest mi serdecznie szkoda. Amerykański dentysta Walter Palmer, który zabił go dla własnej przyjemności, nie zasługuje nawet na cień zrozumienia. Cecil był symbolem parku narodowego Hwange, a po części także całego Zimbabwe. Nie chodzi jednak o to, że symboli nie powinno się uśmiercać. Nie powinno się uśmiercać zwierząt tylko dlatego, że ktoś ma takie hobby.

W debacie na temat myślistwa jestem agnostykiem. Nigdy nie uczestniczyłem w polowaniu i nie zamierzam, nawet jako obserwator. Wyobrażam sobie zawsze, że każdy myśliwy mógłby zapolować nie tylko na lwa czy jelenia, lecz także na dzikiego konia. Czy dopuścilibyśmy taką możliwość? Nie jestem jednak w stanie zdobyć się na słowa kategorycznego potępienia ludzi strzelających do zwierząt. Korridę uznaję za kontrowersyjny spektakl, nie chciałbym jednak, by została całkowicie zakazana. Jest tutaj zbyt wiele odcieni szarości, bym mógł stanąć twardo po jednej stronie barykady.

Zabicie Cecila przez Waltera Palmera sprawiłoby zapewne, że moje dylematy byłyby mniej szare, a bardziej czarno-białe, gdyby nie jeden drobiazg. Otóż mniej więcej w tym samym czasie w USA wybuchła afera związana z handlem abortowanymi płodami przez organizację Planned Parenthood. W relacjach zachodnich mediów sprawę albo bagatelizowano, albo próbowano znaleźć dziesiątki usprawiedliwień dla jej protagonistów. Śmierć afrykańskiego lwa stała się megaskandalem. Śmierć milionów dzieci jest nadal „prawem reprodukcyjnym”.

Żałuję tylko jednego: że Walter Palmer okazał się dentystą. Gdyby był ginekologiem w klinice aborcyjnej, gejzer hipokryzji w komentarzach na temat Cecila wystrzelił- by pod same niebiosa.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 32/2015
Cały wywiad opublikowany jest w 32/2015 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dtc
 0

Czytaj także