KrajCzarna niedziela Powstania Warszawskiego

Czarna niedziela Powstania Warszawskiego

08.1944 r. Oddziały powstańców w drodze na pozycje.
08.1944 r. Oddziały powstańców w drodze na pozycje. / Źródło: PAP / CAF
Dodano 3
"Powietrze było kompletnie szare –  tyle było w nim pyłu – i był straszny odór spalonej krwi, spalonego ciała z trotylem" – wspomina popołudnie 13 sierpnia 1944 roku "Janka" ("Porzędzka") Janina Jasiak-Gruszczyńska. Tego dnia, na warszawskim Starym Mieście doszło do eksplozji wypełnionego materiałami wybuchowymi pojazdu opancerzono. Zginęło kilkaset osób – Powstańców i cywilów.

13 sierpnia wieczorem, żołnierze batalionu „Gustaw” wprowadzają na ul. Kilińskiego niemiecki pojazd pancerny, porzucony przez załogę nieprzyjaciela przy barykadzie na Podwalu. Wypełniony materiałem wybuchowym pojazd eksploduje na wysokości domu nr 1 – ginie prawie 300 osób, żołnierze i ludność cywilna.

Przejęcie niemieckiego "czołgu"

Jak doszło do tej tragedii? W niedzielę 13 sierpnia przy barykadach powstańców na Starym Mieście pojawiły się czołg oraz drugi, mniejszy pojazd, jak się później okazało nie posiadający uzbrojenia, ale służący prawdopodobnie do przewożenia amunicji. Czołg wycofał się, a drugi pojazd zatrzymał się przy powstańczych barykadach. Kiedy powstańcy obrzucili maszynę butelkami z benzyną, żołnierz kierujący pojazdem uciekł z niego – prawdopodobnie pojazd został unieruchomiony, a żołnierz nie miał jak się bronić.

Po kilku godzinach, kiedy Powstańcy upewnili się, że porzucenie pojazdu to nie pułapka, został on wprowadzony za polskie barykady. Po zmroku, kiedy maszyna została sprawdzona przez pirotechników, oddziały powstańcze ogłosiły, że przejęto niemiecki "czołg".

Radość mieszkańców Starówki i Powstańców była ogromna. Tak moment "przejęcia" pojazdu wspominał Janusz Wałkuski, wówczas 10-letni chłopiec mieszkający na ul. Podwale 29:

„To, co zobaczyliśmy, wprawiło nas w osłupienie! Na betonowym podeście pod murem obronnym stał czołg z biało - czerwoną flagą! (...) Z trudem przeciskaliśmy się przez zwarty krąg ludzi, aby go obejrzeć z bliska, dotykać, gładzić jego chłodny pancerz... - Nasz czołg! (...) Nas interesowało głównie jak na niego wejść! Antkowi, który był starszy i większy ode mnie, udało się wdrapać na górę - mnie niestety nie! Silnik już zawarczał, wyrzucając z siebie kłęby spalin - czołg miał za chwilę ruszyć a ja w żaden sposób nie mogłem się na nim zaczepić! Wreszcie noga moja znalazła na czymś oparcie, ręką chwyciłem krawędź pancerza, za drugą ujął mnie pan Józio, który mieszkał w sąsiedniej piwnicy i jechałem! Jechałem na czołgu! Radość moja nie trwała jednak długo. Przy zwrocie z Podwala w Kilińskiego, obsunęła mi się noga, zawisłem na rękach i mimo rozpaczliwej walki o utrzymanie się na czołgu - odpadłem!”.

"Powietrze było kompletnie szare"

W trakcie przejazdu ulicą Kilińskiego, kierowca manewrując pojazdem, prawdopodobnie pociągał za dźwignie spuszczająca ładunek wybuchowy przyczepiony do maszyny. Pojazd miał bowiem służyć do "podrzucania" ładunku, który po określonym czasie (prawdopodobnie po kilku minutach) wybuchał. Tak też stało się 13 sierpnia. Kilka minut po godzinie 18, na ulicy gdzie znajdował się tłum cywilów, w tym wiele dzieci, a także świętujący Powstańcy, doszło do potężnej eksplozji.

Chociaż liczba ofiar nigdy nie została ostateczni ustalona, szacuje się, ze zginęło około 300 osób. Wiele osób zostało rannych, świadkowie zdarzenia relacjonowali, że wybuch był niezwykle silny i wiele osób po prostu "zniknęło".

Tak tragiczne wydarzenia z 13 sierpnia wspomina "Janka" ("Porzędzka") Janina Jasiak - Gruszczyńska:

„Powietrze było kompletnie szare - tyle było w nim pyłu - i był straszny odór spalonej krwi, spalonego ciała z trotylem. Na wiosnę następnego roku, jak się tam szło, to było czuć ten okropny smród. (...) Na ścianach były przylepione mózgi, kawały mięsa. Potem przybiegli chłopcy z łopatami i wykopali doły. (...) Łopatami zgarniano mięso do kubłów i tam wrzucano”.

W tekście wykorzystano fragmenty z książki Wałkuski Janusz "Moja wojna 1939-1945" (Szczecinek 2005 r.) i Wałkuski Janusz "Zobaczyć śmierć" ("Życie" 12 sierpnia 1993 r.), a także fragmenty z materiału Gruszczyńska - Jasiak Janina z d. Gruszczyńska ("Janka", "Porzędzka") "Wybuch czołgu - pułapki i szpital na Długiej 7" – ze strony www.dluga7.pl.

Czytaj także:
13 sierpnia, niedziela. "SS-mani, którzy mają swoje kwatery na piętrze, wyciągają młode dziewczyny i gwałcą"

/ Źródło: sppw1944.org/Muzeum Powstania Warszawskiego/dluga7.pl
/ zma
 3
  • arinem IP
    Sprawdzony przez pirotechników???
    Dodaj odpowiedź 7 0
      Odpowiedzi: 0
    • inquisitores IP
      pojazd saperski Borgward IV nie był pułapką ale służył do wyburzania umocnień i barykad. Saperzy AK nie zdążyli go zabezpieczyć, a ładunek omyłkowo uaktywnił akowski kierowca pojazdu. Jeszcze mu nicego nie świadomi ludzie pomagali załadować odbezpieczony ładunek burzący z powrotem na skrzynię. Tragedia.
      Dodaj odpowiedź 7 0
        Odpowiedzi: 0
      • Polak pragmatyk IP
        Chwała walczącym powstańcom hańba dowódcą.
        Okulicki agent NKWD ?
        Niemieccy ludobójcy mordują przy pomocy ukrainitów ruskiej armii wyzwoleńczej bestialstwo ich jest przerażające 200 tys cywilów.
        Zniszczone miasto ten piękny Paryż puncy.
        Dodaj odpowiedź 2 5
          Odpowiedzi: 0

        Czytaj także