Wojna buldogów
  • Piotr GociekAutor:Piotr Gociek

Wojna buldogów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Walka o władzę w Platformie będzie widowiskowa, ale jej wyborcy nie takie już rzeczy wybaczali skompromitowanym baronom.

Kiedy Hanna Gronkiewicz-Waltz słowami „Niech idzie do Lidla po te ośmiorniczki” zareagowała na stwierdzenie Radosława Sikorskiego, że „Platforma potrzebuje nowego przywództwa”, komentatorzy przecierali oczy ze zdumienia. Politycy PO bywają wobec siebie kąśliwi, czego dowodem niedawny spór Pawła Zalewskiego z Ewą Kopacz o wstawienie na listy wyborcze Michała Kamińskiego i ciche wsparcie dla Romana Giertycha (zakończony wyautowaniem Zalewskiego). Jednak co innego kłótnia o miejsce na listach, a co innego taka wymiana zdań na szczytach władzy w PO, w dodatku w świetle reflektorów i przy mikrofonach licznych mediów. 

Co prawda Sikorski nie jest głową żadnej liczącej się w Platformie frakcji, co najwyżej kumplem politycznych knechtów najemnych (Misia Kamińskiego i Romana Giertycha), ale do niedawna jako marszałek Sejmu pozostawał drugą osobą w państwie i wciąż jest członkiem Zarządu Krajowego PO. Hanna Gronkiewicz-Waltz to z kolei wiceprzewodnicząca partii i polityk o wyjątkowo silnej pozycji – przecież to ona jest twarzą samorządowych zwycięstw Platformy w Warszawie – typowana przez niektórych na nowego szefa PO. 

Wszystko to jednak było drobiazgiem w porównaniu z awanturą ujawnioną dzień później przez portal Kulisy24.com. Po spotkaniu z liderami partii „Ewa Kopacz przedstawiła w mediach zupełnie inny plan niż ten uzgodniony z zarządem partii”. „Oszukała” – mówią partyjni baronowie. Niektórzy dodają: „Jeśli chce otwartej wojny, to będzie ją miała”. (...)

fot. Adam Chełstowski/Forum 

Cały artykuł dostępny jest w 45/2015 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0
Czytaj także