Krzeczkowski nierozpoznany
  • Andrzej HorubałaAutor:Andrzej Horubała

Krzeczkowski nierozpoznany

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
"Henryk” Wojciecha Karpińskiego to książka niespełniona, książka zmarnowanych szans. Autor pokazuje tropy, jakimi poszedłby rasowy mocny eseista, ale nie podejmuje ich

Zaczyna się rewelacyjnie: oto mamy lato roku 1967 i autor, młodziutki asystent na filologii romańskiej UW, spotyka w kawiarni hotelu Bristol eleganckiego starszego mężczyznę. „Do naszego stolika przysiadł się na moment ów tajemniczy przyjaciel Wojtka. Znałem go z widzenia z koncertów w Filharmonii, ze wzmianek Wojtka, także z famy środowiskowej. Wiedziałem, że bywa w SPATiF-ie, klubie aktorów i literatów, razem z Pawłem Hertzem (bywali tam również regularnie moi rodzice). Wydawał mi się jednym z przedstawicieli literackiego środowiska Warszawy, do którego, na dystans, byłem nastawiony krytycznie”. (...)

Rośnie, rośnie nasza ciekawość i apetyt. Bo przecież Wojciech Karpiński, świadomie modelując swój wstęp na jakiś Bildungsroman, powieść o dojrzewaniu, sugeruje, że ma w zanadrzu historię o uwiedzeniu przez naprawdę niezwykłego człowieka – Henryka Krzeczkowskiego – homoseksualistę, Żyda ze Stanisławowa, który w ostatniej chwili zbiegł na Wschód przed Holokaustem, dawnego oficera wywiadu wojskowego, który opuściwszy LWP w roku 1950, wymyślił siebie na nowo: jako krytyka literackiego, tłumacza literatury pięknej, noszącego się po brytyjsku intelektualistę głoszącego konserwatyzm, opowiadającego się za narodowo-egoistycznym podejściem do politycznej rzeczywistości. 

Mogłoby się zdawać, że z biografii Hermana Gernera (bo tak brzmiało prawdziwe nazwisko naszego, urodzonego w roku 1921 bohatera) przyrządzi nam danie smakowite. Bo czyż losy Krzeczkowskiego nie są uważane powszechnie za kapitalny materiał na powieść? Czyż ten tajemniczy człowiek, wyrosły w środowisku żydokomuny komunistyczny agent, a później inspirator odrodzenia krajowej myśli konserwatywnej i mentor prawicowej młodzieży, nie jest wymarzonym bohaterem opowieści o przewrotnym wieku XX? (...)

Cały artykuł dostępny jest w 21/2016 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także