W poniedziałek wieczorem do jednego z bloków przy ul. Powązkowskiej w Warszawie wezwano służby. Stołeczni strażacy otrzymali zgłoszenie o godzinie 19.02. Portal TVN24 Warszaw informuje, że pomagali policji w siłowym wejściu do mieszkania przy ulicy Powązkowskiej. Dalej interwencję prowadziła policja.Powodem był niepokojący zapach, który niósł się z mieszkania na trzecim piętrze. Policjanci z Żoliborza szybko zjawili się na miejscu, jednak nikt nie podpowiadał na pukanie do drzwi.
Państwowa Straż Pożarna posłużyła się wysięgnikiem. – W trakcie akcji z udziałem wysięgnika, który wzniesiono na wysokość trzeciego piętra, z innego okna znajdującego się po drugiej stronie mieszkania wyskoczył mężczyzna – przekazała "Faktowi" podinsp. Elwira Kozłowska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa V. Z okna, z którego wyskoczył, zwisała lina. – Mężczyzna prawdopodobnie na tej linie skoczył. Dalsze czynności będą potwierdzać lub wykluczać, do czego służyła – zastrzega. Mężczyzny, pomimo reanimacji, nie udało się uratować. 68-latek zmarł na miejscu.
Mieszkali tam bracia?
"W mieszkaniu, z którego unosił się fetor, znaleziono zwłoki. Były w stanie znacznego rozkładu. Nieznana jest tożsamość zmarłej osoby. Przypuszcza się, że może nią być brat 68-latka. W lokalu znaleziono coś jeszcze. Wewnątrz lokalu policjanci ujawnili list. Na miejscu przeprowadzono czynności procesowe pod nadzorem prokuratora" – czytamy.
Z dotychczasowych ustaleń policji wynika, że w lokalu prawdopodobnie mieszkało dwóch braci. – Od kilku dni jeden z nich nie był widywany przez sąsiadów, to – oprócz nieprzyjemnego zapachu wydobywającego się z mieszkania – ich zaniepokoiło – wyjaśnia podinsp. Kozłowska.
Policja potwierdza, że tym roku wpłynęło jedno zgłoszenie dotyczące tego mieszkania i zakłócania ciszy. Nie zostało jednak potwierdzone przez funkcjonariuszy.
