Komunikat wydano w związku z pożarem, który wybuchł na terenach wokół nieczynnej elektrowni jądrowej w Czarnobylu na Ukrainie. Informacje o zdarzeniu wywołały w mediach społecznościowych obawy dotyczące możliwego zagrożenia radiacyjnego dla Polski.
PAA zaznaczyła, że na bieżąco monitoruje sytuację oraz analizuje dane ze stacji pomiarowych rozmieszczonych w całym kraju. Według Agencji, obecne odczyty nie odbiegają od normy.
"Pożar, który wybuchł w strefie ochronnej wokół elektrowni w Czarnobylu rozprzestrzenia się na tereny leśne. Akcja gaśnicza jest w trakcie. W związku z pożarem, ani ukraiński, ani polski system monitoringu radiacyjnego nie odnotował przekroczeń normalnych wartości mocy dawki promieniowania jonizującego" – czytamy w komunikacie zamieszczonym w piątek (8 maja).
Katastrofa jądrowa w Czarnobylu. Mija 40 lat
Do katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu doszło 26 kwietnia 1986 r. Wybuch czwartego reaktora spowodował rozprzestrzenienie się chmury radioaktywnego pyłu nad północną i zachodnią Europą, docierając aż do wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych.
Eksplozja, do której doszło w wyniku błędu radzieckich inżynierów obsługujących elektrownię, doprowadziła do skażenia obszaru 150 tys. kilometrów kwadratowych na Ukrainie, Białorusi i w Rosji. Wokół miejsca katastrofy wyznaczono 30-kilometrową strefę wykluczenia.
Po katastrofie Związek Radziecki zbudował wokół zniszczonego reaktora konstrukcję, która miała chronić przed promieniowaniem pochodzącym z ogromnych ilości uranu, które wciąż znajdowały się w środku. Z powodu obaw społeczności międzynarodowej o to, że radziecka instalacja nie spełnia swoich zadań, zbudowano nowe zabezpieczenie – ogromny łuk ze stali i betonu, nazywany "sarkofagiem" i "arką".
W grudniu 2000 r. inżynierowie wyłączyli ostatni działający reaktor (numer 3) w Czarnobylu.
Teren elektrowni był kilka razy atakowany przez drony podczas inwazji Rosji na Ukrainę.
Czytaj też:
Czarnobyl. Przez lata nie wolno było o tych wydarzeniach wspominać
