Oj, wzruszyłam się. Nareszcie ktoś z polskim paszportem (i nie tylko polskim) wstąpił na Parnas. Rodzime media grzeją informację o tym wydarzeniu – a zdarzyło się, co następuje. 6 czerwca Roku Pańskiego 2026 w toskańskim miasteczku Pietrasanta otwarto Museo Mitoraj. Sukces! Nasz człowiek, popularny rzeźbiarz, który dostąpił zaszczytu wpisania się w historię „małych Aten”, jak bywa nazywana Pietrasanta. Mała miejscowość, raptem 25 tys. dusz, ale rozsławiona w świecie ze względu na unikalne złoża marmuru (wystarczy go jeszcze na kolejnych 600 lat… jak twierdzą autochtoni) i niegdysiejszą obecność Michała Anioła, co zresztą włoski geniusz wspominał jako „koszmar” ze względu na mozół, jaki wiąże się z wydobywaniem pięknego kamienia ze stromej góry. Współcześnie przybywa tam wielu rzeźbiarzy z różnych stron świata, m.in. Nowego Jorku, Londynu, Kopenhagi. Jest rotacja, więc na bieżąco trudno podać dane, ilu ich jest. Co ciekawe – ci twórcy najpierw przysyłają swoje projekty, które następnie są tu realizowane i wykańczane przez rzemieślników. Bo robota w marmurze jest ciężka, wymaga krzepy oraz znajomości specyfiki materiału. Toteż nie każdy podoła. I właściwie to ci „artigiani” (po włosku rzemieślnicy) są prawdziwymi mistrzami z Pietrasanta, choć nikt nie zna ich nazwisk.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
