Nawrocki i Konfederacja. Fatalne zauroczenie?
  • Aleksander MajewskiAutor:Aleksander Majewski

Nawrocki i Konfederacja. Fatalne zauroczenie?

Dodano: 
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak i prezydent Karol Nawrocki
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak i prezydent Karol Nawrocki Źródło: PAP / Paweł Supernak
OKIEM CENTRYSTY Konfederacja udowodniła, że nie musi być młodszym kuzynem PiS. Chce grać według swojego scenariusza. Trudno jednak zrozumieć umizgi polityków tej formacji do Karola Nawrockiego.

Tarcia między Sławomirem Mentzem a Jarosławem Kaczyńskim nikogo już nie dziwią. Prezes partii Nowa Nadzieja od dłuższego czasu ostro krytykuje prezesa PiS. To w pełni zrozumiałe. Jako współlider formacji, która chce zostać hegemonem na prawicy, nie powinien godzić się z odgórnie przypisaną rolą politycznej przystawki Kaczyńskiego. Zresztą historia Samoobrony, Ligi Polskich Rodzin czy Porozumienia Jarosława Gowina pokazuje, że bliższa współpraca z PiS oznacza one way ticket dla koalicjantów.

PiS, osłabiony exodusem Mateusza Morawieckiego i jego ludzi, nie jest w tym starciu Goliatem. To rywal, który z racji doświadczenia i stażu rządowego ma jeszcze więcej kart, ale jego siła wyraźnie słabnie. Liderzy Konfederacji działaliby wbrew swojemu interesowi, nie korzystając z takiej okazji. Tym bardziej że środowiska alt-prawicowe w Polsce wyrosły przy akompaniamencie hasła "PiS, PO – jedno zło". Trudno zatem dziwić się braku jednoznacznych deklaracji co do ewentualnej przyszłej koalicji. Konfederaci nie muszą powielać pisowskiej narracji o Tusku jako złu wcielonym i głównej przyczynie wszelkich bolączek III RP.

I chociaż Konfederacja wybija się na niepodległość, trudno zrozumieć pewną słabość, jaką politycy tej formacji przejawiają wobec prezydenta Karola Nawrockiego. Pochwały, gesty sympatii, sympatyczne pogawędki... Dużo tego. O ile głowie państwa jest to na rękę, bo już od jakiegoś czasu buduje sobie wizerunek patrona całego obozu polskiej prawicy, tak w przypadku Konfederacji jest to droga samobójcza. To, co Bosakowi, Mentzenowi i spółce udało się zbudować w ostatnich latach, jest trwonione przez naiwne kupowanie PR-u Karola Nawrockiego.

Nawrocki nie jest politykiem alt-prawicy, choć właśnie te kręgi chcą widzieć w nim egzemplifikację swoich oczekiwań – tzw. silnego faceta, który wszedł na szczyty dzięki swojej ciężkiej pracy, a nie koneksjom. Tyle że to nieprawdziwa optyka. Cała kariera zawodowa, a później polityczna Nawrockiego to droga urzędnika idącego po linii postsolidarnościowej polityki historycznej, jak najbardziej zgodnej z przekazem PiS. Słowa "jestem decyzją prezesa Kaczyńskiego", wypowiedziane przez Karola Nawrockiego, były chyba jedną z jego najbardziej szczerych deklaracji.

Konfederacja licząc na budowę szerokiego obozu pod batutą czy też z namaszczeniem Karola Nawrockiego może się przeliczyć. Politycy, zwłaszcza w dobie social mediów, muszą wczuwać się w emocje swojego elektoratu, gorzej gdy bezkrytycznie przyjmują jego tok rozumowania. Tym bardziej że tłum bywa kapryśny i nie wnosi nic trwałego do historii świata.

Czytaj też:
Mentzen kąsa Kaczyńskiego. I ma rację
Czytaj też:
Konfederacja nie jest skazana na PiS

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także