14 grudnia 2022 r. 86-letnia pani Elżbieta zgłosiła się do przychodni z bólem barków i rąk. Wykonano jej EKG, którego zapis wskazywał na świeży zawał serca typu STEMI. Portal Zero opisuje, że lekarka Joanna Koronowska nie rozpoznała zawału i nie skierowała pacjentki pilnie do szpitala.
Podczas kolejnych wizyt, 15 i 16 grudnia, pojawiły się dalsze niepokojące objawy, jednak dr Koronowska zleciła kolejne badania, przepisała antybiotyk i ponownie odesłała pacjentkę do domu. 18 grudnia kobieta trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Zmarła pięć dni później.
Pacjentka zmarła, a samorząd lekarski umarza postępowanie
Biegli uznali, że już wynik EKG z pierwszej wizyty dawał jednoznaczną podstawę do rozpoznania zawału. Lekarka powinna wezwać pogotowie i skierować pacjentkę do szpitala, co znacząco zwiększyłoby szanse kobiety na przeżycie.
1 października 2024 r. Sąd Rejonowy w Lubinie prawomocnie skazał Joannę Koronowską za nieumyślne narażenie pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Wymierzył jej 20 tys. zł grzywny. Na niższy wymiar kary wpłynęły m.in. jej przyznanie się do błędu i współpraca z organami.
Patryk Słowik i Jakub Styczyński piszą na portalu Zero.pl, że znacznie łagodniej sprawę potraktował samorząd lekarski. Okręgowy Sąd Lekarski we Wrocławiu uznał winę lekarki, ale w listopadzie 2024 r. umorzył postępowanie, uznając, że kolejna kara byłaby "oczywiście niecelowa", skoro za ten sam czyn zapadł już wyrok karny.
Lekarka otrzymała naganę
Od tej decyzji odwołała się wnuczka zmarłej, która domagała się odebrania lekarce prawa wykonywania zawodu. Naczelny Sąd Lekarski w kwietniu 2025 r. uznał, że sprawy nie należało umarzać. Nierozpoznanie zawału na podstawie EKG przez specjalistkę medycyny rodzinnej określił jako "błąd wręcz studencki". Mimo to lekarka nie straciła prawa do wykonywania zawodu. Otrzymała jedynie naganę, czyli drugą najłagodniejszą karę przewidzianą dla lekarzy, oraz została obciążona kosztami postępowania. Wnuczka panie Elżbiety złożyła już kasację do Sądu Najwyższego.
Sprawą zajął się również Rzecznik Praw Pacjenta, który uznał, że placówka nie zapewniła pani Elżbiecie świadczeń z należytą starannością. Zażądał działań ograniczających ryzyko podobnych zdarzeń oraz rozważenia konsekwencji służbowych wobec lekarki.
Czytaj też:
Afera w Szpitalu Południowym. Nowe informacje ws. 500 tys. zł Kacprzyka Czytaj też:
Była wiceprezydent idzie z rady nadzorczej Szpitala Południowego na nową państwową posadę
