Niepiękna epoka

W „Belle Epoque” zbyt wiele miejsc wygląda jak teatralna dekoracja. Na zdjęciu Eryk Lubos jako Henryk Skarżyński (z lewej) i Paweł Małaszyński jako Jan Edigey-Korycki
W „Belle Epoque” zbyt wiele miejsc wygląda jak teatralna dekoracja. Na zdjęciu Eryk Lubos jako Henryk Skarżyński (z lewej) i Paweł Małaszyński jako Jan Edigey-Korycki / Źródło: fot. Mirosław Sosnowski/TVN
Dodano 2
„Belle Epoque” rozczarowuje niemal wszystkim. Poza wynikami oglądalności.

Dwaj dżentelmeni mierzą do siebie z pistoletów, gdy pada hasło: „Pal!”, jeden zabija drugiego. Czym jest niezwykle zdumiony, bo zabijać nie zamierzał. Pechowym strzelcem jest Jan Edigey-Korycki (Paweł Małaszyński). Tylko widzowie wiedzą, że sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana i tajemnicza – otóż jednocześnie z pojedynkującymi się panami wystrzelił jakiś kryjący się w oddali za drzewami osobnik. Jak się domyślamy, to on odpowiada za jatkę. Ale dlaczego? Szybkiej odpowiedzi nie będzie. Na razie skonfundowany Jan słyszy jeszcze od kobiety, którą kocha (Konstancja – Magdalena Cielecka, zabity zaś był jej bratem), żeby się jej więcej na oczy nie pokazywał. I tak też robi. Wyjeżdża z Krakowa. Mamy rok 1898.

Z EGZO TYCZNYCH MÓRZ DO KRAKOWA

Tak rozpoczyna się nowy serial TVN „Belle Epoque”, jedna z głównych atrakcji wiosennej ramówki stacji. Po czołówce wracamy do Krakowa, a napis informuje widzów, że jest już 10 lat później. Jan Edigey-Korycki wraca na stare śmieci. Podczas jego nieobecności (żeglował po egzotycznych morzach, czego pamiątką jest efektowny tatuaż na plecach) wiele się zmieniło – jego matka została zamordowana, a najlepszy przyjaciel, Henryk Skarżyński (Eryk Lubos), wraz z siostrą Weroniką (Anna Próchniak) otworzył laboratorium kryminalistyczne. Policja właśnie próbuje rozwikłać sprawę krwawej zbrodni – w miejskim stawie znaleziono kobiecą głowę – a organy ścigania objawiają się w osobie nadkomisarza policji Ferdynanda Jelinka (Olaf Lubaszenko niemiłosiernie naśladujący Mariusza Dmochowskiego).

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 9/2017
Cały artykuł opublikowany jest w 9/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ zma
 2
  • Maciej IP
    Serial słabizna. Przeciętny nawet jak na Polskie warunki telewizji niekodowanej. Ale dla kogoś kto nie gustuje w telenowelach i tasiemcach po kilka tysięcy odcinków opowiadających o życiu ludzkim jakich jest wiele, to woli obejrzeć jakiego przeciętniaka. No bo cóż, do świetnego "Czasu Honoru" to nic się na razie nawet nie zbliżyło.
    Dodaj odpowiedź 13 2
      Odpowiedzi: 1

    Czytaj także