Dałem się złapać na okładkę. Okładkę i tytuł.
I dziwny klimacik, jaki na początku swojej debiutanckiej powieści rozsnuwa Michał R. Wiśniewski, obiecując dotarcie do podszewki rzeczywistości i ujawnienie tajemnej zasady rządzącej światem.
Komputerowo wygenerowany królik z okładki, zdawałoby się nawiązujący do jakiejś oglądanej już kiedyś grafiki (kreskówki? gry? filmowego plakatu?), działał na mnie tak jak utajone kody w „Rozpoznaniu wzorca” Williama Gibsona – niepokoił, fascynował, sugerował nawiązanie do czegoś zapomnianego, ale bliskiego, emblematycznego, głębinowego. Królik – wiadomo: czy biały, czy wielki, czy uciekający, czy też morderczy, zawsze prowadzi nas na drugą stronę... (...)
Zostań współwłaścicielem Do Rzeczy S.A.
Kup akcje już dziś – roczna subskrypcja gratis.
Szczegóły:
platforma.dminc.pl
