Franciszek i łowy
  • Piotr GociekAutor:Piotr Gociek

Franciszek i łowy

Dodano:   /  Zmieniono: 

Łowy rozpoczęte. Salon przełknął z żalem fakt, że papieżem nie została ani Magdalena Środa, ani nawet Monika Olejnik – mimo że wiedziałaby, jak nosić pierścień, a może i nadałaby mu jakieś fikuśne imię – po czym rozpoczął polowanie na Ojca Świętego. Dlatego w gazetach dziś mrowie dziwnych tytułów: „Habemus wątpliwości” („Metro”, bezpłatna gadzinówka Agory), „Milczenie w czasach dyktatury” („Rzeczpospolita” Hajdabombera), „Cień dyktatury” (płatna gadzinówka Agory). O co chodzi? O rzekomą współpracę kard. Bergoglia z argentyńską juntą. W tekstach niby wszystko jest wyjaśnione – dwóch zakonników oskarża, masa innych świadków podważa ich twierdzenia. Czyli raczej humbug. A co w tytułach i leadach? To, co zacytowałem powyżej. Półprawdy, ćwierćprawdy, nieprawdy, fałszywa troska i prawdziwa uciecha, gdy uda się dokopać. Skąd my znamy takie metody opluskwiania duchownych? Starszym przypominać nie muszę, młodszych odsyłam do archiwalnych roczników „Trybuny Ludu”.

Skąd ta furia? Och, wsłuchajcie się w zdanie papieża: „Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła”. Och, jakież to nienowoczesne, wykluczające i nietolerancyjne! „Potrafi przyjąć z pokorą krytykę, ale prawdy zawsze broni do końca”. Takimi słowami scharakteryzował kard. Bergoglia rozmówca „Naszego Dziennika” ks. bp Józef Słaby, przełożony prałatury terytorialnej Esquel w Argentynie. To wyjaśnia, dlaczego polowanie rozpocząć się musiało i trwać będzie do końca pontyfikatu Franciszka.

Nikt nie budzi większej furii w bojownikach o postępy w otwieraniu Kościoła (aż do czasu jego pełnego wywietrzenia z wiernych) jak ludzie „broniący prawdy do końca”. Spójrzmy na cytat z listu kard. Bergoglia z 22 czerwca 2010 r., napisanego w chwili, gdy Argentyna dotknięta została agresywną kampanią polityczną, której celem było zalegalizowanie tzw. małżeństw homoseksualnych. „Nie bądźmy naiwni: to nie jest zwykła walka polityczna; tu chodzi o zniszczenie planu Bożego. To nie jest tylko projekt legislacyjny (bo ten jest tylko narzędziem), ale raczej jest to »posunięcie« ojca kłamstwa, który chce zamieszać i oszukać dzieci Boga” – pisał trzy lata temu dzisiejszy Ojciec Święty. A przecież takich słów w jego nauczaniu było dużo więcej – i na temat aborcji, i w wielu innych sprawach. Tego ideolodzy postępu nade wszystko nie wybaczą nigdy. Musimy więc być przygotowani na to, że to dopiero początek. Młyny nienawiści i pogardy dopiero się rozpędzają.

Na 10. stronie „Wyborczej”, gdzieś u dołu strony, ukryty tekst o najnowszym raporcie Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Ciekawy zbiór sprzeczności. Tytuł „Polak mniej zdrowy niż Europejczyk” brzmi PiS-owsko. Ale lead jest już platformersko-optymistyczny: „Polacy żyją coraz dłużej” (w sumie dobrze, dłużej będą mogli spłacać dług publiczny). Jest jeden minusik. Maleńki. „Postęp w tej dziedzinie nie jest już tak szybki jak w latach 90.”.

Powiększmy ten minusik, własnymi słowami „Wyborczej”:

„Umieralność niemowląt (w pierwszym roku życia) jest w Polsce nadal wyższa od przeciętnej w UE. Na każde 10 tys. urodzeń w Polsce umiera 50 niemowląt, a w Unii o dziewięć mniej”. „Szczególnie wysoka jest w Polsce umieralność w pierwszym tygodniu życia, a to w dużym stopniu zależy od jakości opieki zdrowotnej”. „Niepokojące jest wyższe w Polsce od średniej zagrożenie ubóstwem”. „Mieszkamy także w gorszych warunkach niż przeciętny Europejczyk”. „13 proc. Polaków nie ma w mieszkaniach dostępu do bieżącej wody (prawie 5 proc. w miastach i ponad 25 proc. na wsi”. „Częste jest też zanieczyszczenie wody bakteriami E. coli”. I tak dalej.

PiS-owska herezja WHO zakradła się bardzo głęboko. Przydałby się jakiś kontratak. Może minister Arłukowicz zorganizuje konferencję na temat tego, jak ładnie mamy pomalowane ściany w szpitalach – i jak świetnie działa system pomocy chorym maluchom. Rozglądam się po gazetach – uff, jest reakcja Platformy! Posłanka PO Elżbieta Radziszewska ogłasza, że jest tłok w szpitalach, bo „część osób z wygody, zwykłego cwaniaczenia, udaje się tam”. Kiedy minister Mucha opowiadała, że „starzy ludzie chodzą do lekarza dla rozrywki”, wydawało się, że to tylko odosobniony przypadek głupoty i braku empatii. Czas się zastanowić, czy nie chodzi jednak o oficjalną linię partii i rządu.

Nie chcę oczywiście także rozczarować tych, którzy są przyzwyczajeni, że w piątkowych przeglądach jest zwykle coś zabawnego. Wyręczę się w tym celu prezesem KRRiT Janem Dworakiem, bo lepszego dowcipu niż cytat z jego wywiadu dla „Dziennika Gazety Prawnej” nie wymyślę. „Mamy trzech głównych nadawców (TVN, Polsat, TVP – przyp. mój) i każdy z nich prowadzi inną politykę. Każdy z nich pokazuje wszystkie istotne problemy naszego życia, prezentuje polityków od lewa do prawa i opcje ideowe wszystkich barw. Żadne środowisko nie jest dyskryminowane. Na antenie jest obecna zarówno obyczajowa lewica, jak i nurty narodowe, żeby nie powiedzieć nacjonalistyczne. Można zobaczyć zarówno przedstawicieli nurtów konserwatywnych, liberałów, jak i tych, którzy cenią sobie rozwój, postęp, niekonwencjonalne sposoby życia i ekspresji. Jest pełna różnorodność”. Doceńmy prezesa Dworaka. Stara się. To naprawdę dobry żart. Szkoda, że taki ponury.

 0
Czytaj także