"To ja, ja, ja". Wałęsa opublikował listę swoich "indywidualnych osiągnięć"

"To ja, ja, ja". Wałęsa opublikował listę swoich "indywidualnych osiągnięć"

Dodano: 211
Lech Wałęsa
Lech Wałęsa / Źródło: PAP / Piotr Nowak
Lecha Wałęsa podtrzymuje aktywność w mediach społecznościowych. Tym razem były prezydent sporządził listę swoich "indywidualnych osiągnięć".

– Co by było, gdybym tego tak nie wykonał i posłuchał oponentów w tamtym czasie i dziś wymądrzających się – pyta Wałęsa na Facebooku. Dalej były polityk prezentuje swoim czytelnikom siedem sukcesów, które – jak przekonuje – skonfliktowały go z otoczeniem i rzuciły na niego rozmaite podejrzenia.

Od sukcesu do sukcesu

W pierwszej kolejności Wałęsa wskazuje, że zakończył prezydenturę gen. Jaruzelskiego i nie dopuścił do tego, żeby gen. Kiszczak zajął stanowisko premiera. Dalej czytamy, że odmówił spotkania z wicepremierem Rakowskim, a nawet zalecił "by zrzucono go ze schodów". Czwarty sukces to "przechytrzenie Borusewicza", który miał "wystawić" go "pod aresztowanie".

Osiągnięcie numer pięć dotyczy dla odmiany przechytrzenia SB. "Przechytrzyłem esbecję, opóźniając wyjście z domu co zabrało tym co mnie inwigilowali prawo do zatrzymania mnie. W tym momencie w pracy byli już ich dowódcy i Ci musieli pytać „wyżej” co zrobić z Wałęsą. Dowódcy bali się podjąć decyzji, pamiętając, jak się potoczyły sprawy z zatrzymaniem w 1970 r., zadzwoniono więc do Warszawy co robić. Te uzgadniania trochę trwały i kiedy zapadła decyzja ja już byłem na stoczniowym płocie" – pisze Wałęsa.

"Gdybym posłuchał…"

W punkcie szóstym były prezydent ponownie nawiązuje do osoby Borusewicza i innych znanych postaci Solidarności. "Uratowałem przed wyniesieniem siłowym strajkujących stoczniowców przez oczekujących przed stocznią zomowców, gdybym posłuchał Borusewicza, Walentynowicz, Gwiazdów, w sytuacji, kiedy wszystkie postulaty kiepsko ustawione przez Borusewicza, zostały zrealizowane, dałbym zaproszenie do siłowego rozwiązania" – twierdzi Wałęsa.

Ostatni sukces to powstrzymanie "szatańskiego pomysłu komunistów", by sprowokować strajk generalny. Jak się dowiadujemy, na fortel dał się nabrać Jan Rulewski, ale Lech Wałęsa zdołał zapobiec niebezpieczeństwu.

"Nie dopuściłem by prowokacyjne zdarzenia w Bydgoszczy związane z Rulewskim, zniszczyły Solidarność. Komuniści mieli prosty szatański pomysł sprowokować nas na strajk generalny! Przytrzymać kilka dni wyłączając powoli prąd wodę, zaopatrzenie, i tak kłótniami wewnętrznymi i niezadowolonymi zmęczonymi rodzinami skończyła by się nasza Solidarność" – wyjaśnia były prezydent.

"Tymi i podobnymi moimi indywidualnymi osobistymi działaniami konfliktowałem się z otoczeniem i stawałem się podejrzanym, ale czy było można inaczej? W warunkach rewolucji często nie ma czasu na demokrację, na uzgodnienia. Trzeba natychmiast podejmować decyzje, a nawet często zmieniać w tym momencie niekorzystne wcześniejsze ustalenia" – uczy czytelników Wałęsa.

facebookCzytaj też:
Rozprawa Wałęsa kontra Cenckiewicz. Zaskakujący zwrot akcji
Czytaj też:
Cenckiewicz: To jest ostatnia reduta, której trzyma się Wałęsa

Źródło: Facebook
+
 211
Czytaj także