Jurek: Czy będę kandydował na Rzecznika Praw Obywatelskich?
  • Marek JurekAutor:Marek Jurek

Jurek: Czy będę kandydował na Rzecznika Praw Obywatelskich?

Dodano: 25
Marek Jurek
Marek Jurek / Źródło: PAP / Marcin Obara
Do znakomitego grona publicystów (Jacek Łęski, Eryk Mistewicz, Piotr Trudnowski, Tomasz Terlikowski), którzy już wcześniej pisali lub mówili o mnie jako oczekiwanym kandydacie na rzecznika praw obywatelskich, dołączył teraz Igor Zalewski. Konstatując więc fakt, że jestem „kandydatem proponowanym” (i to przez ludzi, których bardzo cenię), powinienem się do tej kwestii odnieść.

Czy podjąłbym się wykonywania tego urzędu? Oczywiście tak, uważam kwestię praw obywatelskich za bardzo ważną, a za szczególnie ważne – uwolnienie jej od presji ideologii, wykonywanie zgodnie z prawem (i prawami należnymi ludziom), w sposób bezstronny, dla dobra wspólnego, z szacunkiem dla wszystkich potrzebujących pomocy.

Bardzo sobie cenię moją obecną możliwość wypowiedzi na wszelkie ważne (również niepolityczne) tematy, czas na tłumaczenia i publikacje. Ale zadań publicznych się nie odrzuca z braku czasu.

Kandydata nie czyni propozycja

Tym niemniej kandydata nie czyni propozycja pozaparlamentarnych osobistości, ale zgłoszenie w Sejmie, decyzja partii. Ściśle biorąc – partyjnych central. Zresztą nawet teoretycznie zakładając, że grono posłów z udziałem mniejszych ugrupowań zgłosiłoby moją kandydaturę – dla wyboru decydujące znacznie miałoby stanowisko Prawa i Sprawiedliwości. PiS natomiast nie wydaje się zainteresowany jakimkolwiek kandydatem spoza swego grona. Pewnie prędzej, w ramach jakiegoś układu, poparłby kandydata proponowanego przez środowisko, z którym chciałby się w innych sprawach ułożyć, niż kandydata po prostu niezależnego. Gdyby było inaczej – już dawno szukałby takiej kandydatury w rozmowach z poszczególnymi senatorami. Wystarczy przecież poparcie trzech senatorów najbliższych PiS – by kandydat wskazany w Sejmie został na rzecznika powołany. Ale PiS tych senatorów i – możliwych dla nich kandydatów – nie chciał szukać.

Rzecznik „symetryczny” czy niezależny?

Niektórzy mówią, że rzecznik praw powinien być kimś stojącym między PiS a PO. Uważam takie „pozycjonowanie” tego urzędu za kompletne nieporozumienie. Rzecznik powinien stać nie między partiami, ale w ogóle gdzie indziej, ze sporym dystansem do walk partyjnych. Partiom co najwyżej może przypominać, że zarówno rząd Rzeczypospolitej, jak i opozycja – mają mandat społeczny, który powinny wzajemnie szanować.

Rzecznik Praw Obywatelskich powinien stać po stronie prawa Rzeczypospolitej i ludzi, których prawa ma chronić. A już w ogóle zaprzeczeniem obowiązków tego urzędu jest koncept rzecznika, który uważa, że skoro główne siły polityczne uznają, że jakiegoś problemu nie ma – to znaczy, że problem ten nie istnieje. Pamiętam zbieżne reakcje poważnych polityków z przeciwnych stron na moją skargę do Trybunału Konstytucyjnego (złożoną, gdy byłem marszałkiem Sejmu) na tzw. weksle poselskie Samoobrony, czyli ograniczenia wolności mandatu poselskiego. Bo – jak wtedy słyszałem – jeszcze tego brakuje, by partiom się wtrącać w to, jak prowadzą swoje sprawy!

Szacunek też nie jest w modzie. Każdy się go domaga od innych, tylko niewielu ma się go ochotę domagać – od siebie. Nie jestem zwolennikiem wprowadzania przepisów dotyczących „mowy nienawiści”, bo uważam, że należy po prostu egzekwować przepisy karne zakazujące znieważania osób i grup społecznych. Uważam natomiast, że jeśli ludzie odbierają jakieś określenia jako obraźliwe – nie należy ich używać. Za patologię naszego życia uważam „nową empatię”, która pojawiła się wraz z Ruchem Wypie**dalać, która „wprawdzie nie podziela” (zdziczałych) zachowań i haseł, ale „rozumie emocje”, które wyrażają.

Pedały, talibowie i plankton

Szacunek nie może być więc teoretyczny lub selektywny, w tej dziedzinie powinny decydować zasady, nie siła medialnej presji. Szacunek wyklucza i „pedałów” (skoro obraża to ludzi doświadczających skłonności homoseksualnych), i „talibów” (co jest intencjonalnym znieważaniem nie tylko katolicyzmu wiernego Credo, ale religii w ogóle, bo islamu również). A poza tym pierwszą z „mniejszości” są ci, którzy w uprawnionej debacie o rzeczach publicznych znajdują się w mniejszości. Przerabianie ich na „plankton”, cały ten język pogardy dla politycznego nonkonformizmu, to niszczenie kultury zaangażowania politycznego w naszym i tak słabo zaangażowanym społeczeństwie.

Rzeczy prywatne, rzeczy publiczne

Arystoteles uważał, że nadmiar praw jednych może ograniczać prawa innych, poza tym warunkiem praw wszystkich jest suwerenność i prawo Rzeczypospolitej. Jest jednak granica stanowiąca nieodparty szaniec osobistych praw, to prywatność – chroniona w art. 47 Konstytucji. Ona najlepiej pozwala rozgraniczyć sporne pola życia publicznego od miejsca, gdzie każdy prowadzi życie własne. Rzecznik musi działać na obu, chronić prawa ludzi zarówno tam, gdzie się o nie spierają, jak tym bardziej tam, gdzie jakakolwiek władza państwa się kończy. Dlatego właśnie urząd ten wymaga nie kombinacji i „symetryzmu”, ale odwagi, solidarności i refleksji.

Nie sądzę, żeby filozofia, którą prezentuję, zadowalała tych, którzy rzecznika będą wybierać. Ale mam nadzieję, że może się przydać temu, który w końcu zostanie wybrany. Jemu może posłużyć jako rada i inspiracja, dla mnie – pozostanie kryterium niezbędnej i lojalnej oceny jego działalności.

Czytaj też:
"Tak nie powinno być". Libicki apeluje do PiS ws. wyboru RPO

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 25
Czytaj także