Minister przyznaje: Prokuratura powinna się przyjrzeć sprawie Giertycha

Minister przyznaje: Prokuratura powinna się przyjrzeć sprawie Giertycha

Dodano: 
Poseł Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych
Poseł Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Media ujawniają nieznany dotąd wątek działalności posła KO Romana Giertycha. Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przyznaje, że prokuratura powinna zbadać sprawę.

Mowa o tajemniczej Rosjance i blisko milionie złotych, przelanym z raju podatkowego. Do byłej pracowniczki kancelarii Romana Giertycha dotarli dziennikarze Wirtualnej Polski i serwisu Money.pl.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła, że sam Giertych powinien zabrać głos w sprawie. – Jeśli są dodatkowe informacje ważne, które nie zostały wzięte pod uwagę przez prokuraturę, to prokuratura powinna się temu przyjrzeć – stwierdziła w rozmowie z WP.pl.

– Jeżeli rzecz ma znamiona takie, że powinna się tym zająć prokuratura, to powinna się zająć po prostu, jako że nie powinni być ludzie uprzywilejowani, którzy są chronieni jakimś nie wiadomo jakim mandatem politycznym i sprawiedliwość ich nie dotyczy – dodała.

Minister nie kryła swego krytycznej oceny postaci Giertycha. Jej zdaniem kontrowersyjny poseł KO generuje w przestrzeni publicznej "wszystko to, czego odpowiedzialny polityk generować nie powinien". Pełczyńska-Nałęcz wskazała w tym temacie na "masę nienawiści, ataków, niechęci, wszystkiego tego, czego należałoby unikać".

Tajemnicza działalność w Liechtensteinie

Jak wynika z ich ustaleń, na kobietę założono w Liechtensteinie podmiot, przez który do spółki polityka Koalicji Obywatelskiej przelano blisko milion złotych. "Wspólniczką była w nim Rosjanka z francuskim paszportem, obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych" – czytamy.

Z artykułu dowiadujemy się, że kwoty, które trafiały na konto kancelarii Giertycha pokrywają się z kwotami oraz datami przelewów ze środkami, które według prokuratury zostały nielegalnie wyprowadzone z firmy Polnord. Co ciekawe, powołany do życia podmiot w Liechtensteinie został postawiony w stan gotowości dokładnie 20 dni po tym, jak ostatni przelew trafił do kancelarii posła KO.

Według dziennikarzy, prokuratura zajmująca się przez lata aferą Polnordu nigdy nie zbadała tego wątku sprawy. Nie przesłuchano również oby powiązanych z tą działalnością kobiet.

Czytaj też:
Szokujące doniesienia ws. Giertycha. "Nikt z rządu tego nie skomentuje"
Czytaj też:
Padło pytanie o Giertycha. To sygnał alarmowy dla Tuska?

Źródło: Wirtualna Polska
Czytaj także