W psychiatrii znane są takie terminy jak déjà vu i déjà vécu. Szczególnie interesuje nas w tym wypadku termin déjà vu. Déjà vu to odniesienie wrażenia, że gdzieś już się było, gdzieś już coś się widziało, gdzieś już coś się słyszało, co wcale nie musi być zgodne z realnością. Po prostu doświadczamy takiego wrażenia. Często przechodzi to w pewną psychopatologię odczuwania, kiedy ciągle mamy wrażenie, że już przeżywamy to, co przeżyliśmy, że już byliśmy tam, gdzie jesteśmy, że znajdujemy się w sytuacjach, które już kiedyś miały miejsce itd.
Mnie takie wrażenie zdarza się co jakiś czas w odniesieniu do naszej rzeczywistości politycznej.
Otóż, kiedy byłem jeszcze młody w PRL-u, często słyszałem od starszych profesorów, nobliwych mieszczan, strasznych mieszczan – chciałoby się powiedzieć, używając cudzego języka literackiego, zgadnijcie czyjego – często od nich słyszałem: nie róbcie tego, nie walczcie z socjalizmem, nie walczcie z komunizmem, nie róbcie manifestacji, nie sprzedawajcie bezdebitowych wydawnictw i książek, bo ściągniecie na nas wszystkich nieszczęście. Związek Sowiecki jest zabetonowany na wieki wieków. Amen.
Nie ma możliwości zwycięstwa nad Związkiem Sowieckim. Sęk w tym, że minęło parę lat i ci sami ludzie, od których słyszałem takie zastrzeżenia, którzy wręcz piętnowali mnie i moich kolegów, wówczas młodych ludzi, za walkę z komunizmem, stali w pierwszych szeregach odbierających medale. Za co? Za walkę z komunizmem.