Śmieciowe prawo
  • Radosław WojtasAutor:Radosław Wojtas

Śmieciowe prawo

Dodano: 
Automat kaucyjny, zdjęcie ilustracyjne
Automat kaucyjny, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP
Miało być nowocześnie, ekologicznie i po europejsku. Jest jak u Barei. System kaucyjny działa od kilku miesięcy, a już zdążył zajść za skórę Polakom, stworzyć nowe rynki dla drobnych przestępców, uderzyć w małych handlowców i rozsierdzić oficerów Wojska Polskiego. Politycy zrobili z nas śmieciarzy i jeszcze każą nam za to płacić.

Nie ma miesiąca, by nie mignął mi w Internecie artykuł o niebezpiecznym plastiku, który jest ponoć już wszędzie. Uciec przed nim nie sposób: mikroplastik jest nie tylko w glebie i oceanach, lecz także w naszych domach, w powietrzu, którym oddychamy, w jedzeniu, które spożywamy, i w napojach, które pijemy. Sprawiedliwie wdychają go w drodze do pracy kierowca pełnoletniego Passata, któremu nie wolno wjeżdżać w Strefę Czystego Transportu, kierowca Tesli, któremu wolno tam wjechać nawet buspasem, i operator czołgu, który na służbie powinien troskać się raczej o bezpieczeństwo swojego kraju, a nie całej planety. Teoretycznie więc „zielone” przepisy, takie jak dyskryminacja posiadaczy starych diesli i uprzywilejowywanie właścicieli elektryków, nie powinny go na poligonie obchodzić. Ale w państwie teoretycznym praktyka w żadnym razie nie nadąża za teorią.

Okazuje się bowiem, że w czołgach jeździ nie tylko mikroplastik, lecz także plastik wypełniony powietrzem. Może niedosłownie, ale – jak ujawnił niedawno „Dziennik Gazeta Prawna”– jednostek wojskowych w Polsce nie ominął obowiązek zbierania na kupeczkę kaucjonowanych śmieci.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także