Trudno zaprzeczyć, że ma rację. Bo nawet wielki entuzjasta synodalności nie potrafiłby dobrze opisać, co tak naprawdę go cieszy. A skoro po pięciu latach nie wiadomo, o co chodzi – to już nigdy nie będzie wiadomo bardziej.
Kardynał Raymond Burke z perspektywy typowego lewicowca może uchodzić za archetyp "zrzędliwego konserwatysty". Krytykował Franciszka, dopatrywał się poważnych błędów w "Amoris laetitia", ceni sobie stare szaty liturgiczne, odprawia też Mszę trydencką… Lewicowiec powie: to normalne, że nie podoba mu się synodalność; nie warto więc go słuchać!
Źródło: DoRzeczy.pl
