Niedawno minister obrony Japonii, Shinjiro Koizumi, powiedział, że jego kraj „nie może unikać” rozważenia zagadnienia broni atomowej. Jak uznał, Japończycy muszą rozpocząć publiczną debatę w tej sprawie, ponieważ zmienia się środowisko międzynarodowe, w którym funkcjonują. Koizumi nie powiedział wprost, że jego kraj powinien dążyć do wyprodukowania tego rodzaju broni. Wskazał jednak na przykład Finlandii, która w czerwcu br. przyjęła ustawę zezwalającą na obecność broni atomowej na swoim terytorium, co Helsinki tłumaczą obecnie wolą uczestnictwa w programie Nuclear Sharing. Japoński minister zadbał jednak o to, by jego wypowiedź wpisywała się w podobną narrację dążenia do dyslokacji broni amerykańskiej, bez naruszania oficjalnych zobowiązań wynikających z faktu bycia stroną Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni atomowej (NPT), który Japonia ratyfikowała w 1976 r.
W Japonii broń atomowa była tematem zakazanym znacznie bardziej niż w zajmującej przez dekady neutralistyczne stanowisko Finlandii.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
