Kilka państw europejskich zostało poinformowanych, że będzie musiało dłużej poczekać na zamówione w Stanach Zjednoczonych systemy rakietowe i obrony powietrznej. Według Bloomberga Pentagon priorytetowo traktuje obecnie odbudowę własnych zapasów, które zostały mocno uszczuplone podczas wojny z Iranem.
Konflikt rozpoczął się 28 lutego, kiedy Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły działania zbrojne przeciwko Iranowi. Intensywność walk przełożyła się na ogromne zużycie amerykańskiej amunicji, zwłaszcza pocisków wykorzystywanych do obrony przeciwrakietowej.
Niemcy mogą czekać na Tomahawki pięć lat
Problem szczególnie mocno uderza w Niemcy. Berlin chce kupić amerykańskie pociski manewrujące dalekiego zasięgu Tomahawk oraz naziemne wyrzutnie Typhon. Niemiecki rząd zabiegał w Waszyngtonie o przyspieszenie dostaw. Według informacji Bloomberga obecny poziom zapasów i możliwości produkcyjne oznaczają jednak, że Raytheon należący do koncernu RTX może nie być w stanie zrealizować zamówienia w ciągu najbliższych pięciu lat.
Niemieckie media informowały wcześniej, że pierwsze Tomahawki mogą trafić do Bundeswehry dopiero w 2031 roku, choć pierwotne plany zakładały możliwość korzystania z tej broni już w 2029 roku.
Problemy nie ograniczają się jednak do Niemiec. Według rozmówców Bloomberga opóźnienia odczuwają również niektóre państwa Europy Wschodniej uzależnione od dostaw amerykańskiego uzbrojenia. Miały się one pojawić niedługo po rozpoczęciu wojny z Iranem.
Skala problemu jest duża. Według przytaczanych przez Bloomberga szacunków podczas wojny z Iranem Stany Zjednoczone wykorzystały ponad połowę zapasów najbardziej zaawansowanych wariantów pocisków Patriot. Zużyto również około jednej trzeciej amerykańskich zapasów Tomahawków oraz niemal połowę pocisków Precision Strike Missile i przechwytujących pocisków systemu THAAD.
Jeszcze szerszy obraz przedstawiło Biuro Budżetowe Kongresu. Według jego analizy Stany Zjednoczone mogły od czerwca 2025 roku wykorzystać nawet dwie trzecie swoich zapasów pocisków przechwytujących przeznaczonych do obrony przeciwrakietowej. CBO wskazuje, że duże zużycie pozostawi USA ze zmniejszonymi zapasami na kilka lat i mogłoby stać się szczególnie poważnym problemem w razie konfliktu z przeciwnikiem dysponującym dużym arsenałem rakiet balistycznych i manewrujących.
Pentagon przyznał również, że skala zużycia amunicji doprowadziła do niedoborów w strategicznych zapasach i ujawniła ograniczenia amerykańskiego przemysłu w zakresie szybkiego uzupełniania wykorzystanego uzbrojenia.
USA próbują gwałtownie zwiększyć produkcję
Amerykański przemysł zbrojeniowy próbuje obecnie zwiększyć możliwości produkcyjne. Lockheed Martin planuje podnieść roczną produkcję najbardziej zaawansowanych pocisków PAC-3 MSE wykorzystywanych w systemach Patriot z około 600 do 2 tys. sztuk.
Do programu zwiększania produkcji włączane są również firmy spoza tradycyjnego przemysłu zbrojeniowego. General Motors Defense rozpoczął już dostawy elementów pocisków Patriot dla Lockheed Martin. Problemy z dostawami nie dotyczą wyłącznie Europy. W kwietniu USA poinformowały Japonię, że dostawy Tomahawków mogą opóźnić się nawet o dwa lata.
Mimo ograniczeń Stany Zjednoczone nadal realizują dostawy uzbrojenia kupowanego dla Ukrainy przez europejskich sojuszników w ramach inicjatyw NATO i Unii Europejskiej. Według informacji Bloomberga głównym problemem na najbliższe miesiące pozostaje jednak dostępność najbardziej potrzebnych pocisków, przede wszystkim do systemów obrony powietrznej.
Czytaj też:
Stała baza wojsk USA w Polsce. W grę mają wchodzić trzy lokalizacje Czytaj też:
Kaczyński: Przeszkodą do bazy USA w Polsce jest rząd Tuska
