Kiedy się chce zniszczyć wizerunkowo jakąś osobę, to powoływanie się na negatywne opinie o niej pochodzące z kręgu jej rodziny ma siłę rażenia. To dlatego „uśmiechnięte” media wspierające obecny obóz rządowy (takie jak „Gazeta Wyborcza” czy telewizja publiczna w likwidacji) nie ustają w zapraszaniu do udzielania wypowiedzi o Grzegorzu Braunie jego siostry Moniki Braun. Nie inaczej stało się niedawno na antenie TVP Info. Monika Braun, aktorka, nauczycielka akademicka, badaczka kultury, nie przypadkiem głosząca poglądy wpisujące się w obowiązujący na salonach dyskurs progresywno-liberalny, po raz kolejny nie zostawiła suchej nitki na swoim bracie. Postponując go, znów wysunęła wobec niego oskarżenia o antysemityzm.
Tym razem jednak warto zwrócić uwagę na to, że dostało się nie tylko Grzegorzowi Braunowi, lecz także jego dziadkowi stryjecznemu, Jerzemu Braunowi. Otóż „gościni” TVP Info (bo tak przedstawiono siostrę lidera Konfederacji Korony Polskiej) stwierdziła, że na poglądach jej brata zaciążyły „rodzinne zaszłości”, a konkretnie oznajmiła, że „uwielbiany w rodzinie Braunów Jerzy Braun, […] był jeszcze przed wojną zagorzałym antysemitą”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
