We wtorek gościem Bogdana Rymanowskiego w Radio Zet był prof. Leszek Balcerowicz. Rozmowa dotyczyła zatem zagadnień ekonomicznych i politycznych. Prowadzący zapytał o kondycję polskich finansów publicznych i polskiej gospodarki.
W formule "krótkiej piłki" prowadzący zapytał, "czy Polsce grozi finansowa katastrofa". Były wicepremier i minister finansów odpowiedział, że nie. Zastrzegł, że jeżeli przez katastrofę rozumiemy całkowite załamanie się Polski pod względem finansowym. – Mamy natomiast bardzo poważne problemy, najpoważniejszym jest największy w UE deficyt – zaznaczył.
Balcerowicz: Ograniczenie wydatków jest konieczne
– W jakim stanie są nasze finanse – zapytał Rymanowski, rozwijając wątek.
Ekonomista nie krył, że w złym, dodając, że mierzymy to wielkością deficytu, czyli wskaźnikiem, o ile większe są wydatki od dochodów. – Mamy, jak powiedziałem, największy deficyt w Europie. W związku z tym rosną koszty obsługi długu, bo trzeba czymś finansować. Finansują banki, w związku z tym trochę pewniej jest mniej kredytu dla ludzi i przedsiębiorstw – zwrócił uwagę.
– Dane są bijące po oczach. Koszt obsługi długu w 2001 roku wynosił 29,1 miliarda złotych, w obecnym roku będzie przekraczał 106 miliardów. Czyli jest lawinowy wzrost i tego po prostu się nie da utrzymać bez nieprzyjemnych konsekwencji – nie ukrywał Balcerowicz.
Jak tłumaczył, nieprzyjemne konsekwencje są konieczne, ponieważ są ceną za poprzednią lekkomyślność klas politycznej. – To jest ograniczanie deficytu, ale nie przez dalsze podwyższanie podatków – zaznaczył, przypominając, że daniny w Polsce i tak są wysokie, tylko przez ograniczanie gigantycznych wydatków. – My w Europie jesteśmy krajem, który ma największe wydatki budżetowe spośród wszystkich krajów postsocjalistycznych – powiedział Balcerowicz.
Profesor przypomniał, że duża część wydatków socjalnych finansowanych przez podatników w ogóle nie jest kierowana wyłącznie do biednych. Przykładem jest 800 plus. Jak dodał, są zasiłki rodzinne i w jego ocenie 800 plus należy zlikwidować.
Pieniądze podatników. Główne partie rywalizują, kto rozda więcej
W dalszej części programu ekonomista mówił między innymi o problemie wynikającym z socjalistycznego rozdawnictwa obozu KO i PiS. – Z ubolewaniem stwierdzam, że dwie największe partie do tej pory raczej rywalizują ze sobą w tym kto da więcej. W polityce gospodarczej nie widać żadnej istotnej różnicy między tymi dwoma partiami – powiedział Balcerowicz.
– Jeśli czegoś nie zrobię, a problem będzie narastać. Zawsze należy od polityków oczekiwać odpowiedzialności za kraj, a odpowiedzialność nigdy nie jest krótkookresowa. Z tego trzeba ich rozliczać. W obu partiach [KO i PiS – red.] nie widać jak na razie poczucia odpowiedzialności za kraj – ocenił.
Projekt ustawy budżetowej. Astronomiczne wydatki i deficyt
Pod koniec września rząd zatwierdził projekt ustawy budżetowej i okołobudżetowej na 2027 rok. Zgodnie z konstytucją rząd jest zobowiązany przyjąć ostateczny projekt budżetu i przesłać go do Sejmu przed końcem września.
Wydatki ponownie są astronomiczne. Z projektu przyszłorocznego budżetu wynika, że wydatki państwa w 2027 r. wyniosą 977,6 mld zł, a dochody 695 mld zł. Według projektu ustawy deficyt nie może przekroczyć 282,6 mld zł, a więc 7,2 proc. PKB.
Najważniejsze źródło finansowania wydatków, czyli dochody podatkowe budżetu państwa, wyniesie w 2027 r. 622,4 mld zł. To kwota o ok. 58 mld zł wyższa od planu na 2026 r. W sumie wszystkie dochody państwa mają być wyższe o 68,4 mld zł.
Minister finansów Andrzej Domański potwierdził, że kontynuowane będą wszystkie finansowane przez podatników programy socjalne, jak 800 plus, aktywny rodzic, finansowanie in vitro, świadczenie wspierające, renta wdowia oraz 13. i 14. emerytura.
Czytaj też:
Sektor prywatny pracuje na wydatki państwa 229 dni w roku
