Katar i choroba

Katar i choroba

Dodano: 
Kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski
Kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski Źródło: PAP / Łukasz Gągulski
Łukasz Majchrzyk || Wygląda to jak droga zabawka emira, ale tak naprawdę mistrzostwa świata mają poprawić wizerunek Kataru na arenie międzynarodowej. Tylko na razie więcej mówi się o skandalach związanych z turniejem.

Sport może dawać radość i emocje kibicom. Od tego się zaczęło dawno, dawno temu w starożytnej Grecji i warto o tym pamiętać, choć dzisiaj coraz rzadziej ta motywacja wybija się na plan pierwszy.

Od kiedy sportem zainteresowały się telewizje, stał się źródłem dobrego zarobku. Korzystają na tym międzynarodowe korporacje, związki sportowe i sami atleci, kierując się hasłem: „Dziś bohater – jutro produkt”. Wielkie imprezy sportowe mogą być też impulsem rozwojowym, okazją do poprawy infrastruktury. W Polsce i na Ukrainie, które 10 lat temu gościły piłkarskie Euro, wiemy o tym bardzo dobrze.

Jest też jeszcze jeden powód, dla którego warto się sportem interesować. Wielkie imprezy, znane nazwiska i uznane marki mogą być elementem budowania pozycji i dobrego wizerunku kraju na arenie międzynarodowej. Skoro jesteśmy gospodarzami igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata, to znaczy, że społeczność międzynarodowa nas akceptuje, jesteśmy ważni, siłą rzeczy budzimy zainteresowanie i wypuszczamy w świat przekaz, który jest dla nas korzystny.

Piękne gole, rekordy, dramaty, łzy, uśmiechy, wybuchy radości, ludzki wysiłek i wielkość człowieka – to wszystko pojawia się (przynajmniej przez jakiś czas) razem z nazwą kraju. A im gorzej gdzieś jest z demokracją i wolnością, tym bardziej warto się wystarać o wielką, sportową imprezę. Dodatkowo sponsorami takich imprez są od wielu lat wielkie, międzynarodowe korporacje, które same wyłożą przy tej okazji miliony dolarów na promocję i agencje public relations.

To zjawisko zyskało już swoją oficjalną nazwę „sportwashing” i zostało doskonale przetestowane przez wiele krajów. Katar doskonale zna te mechanizmy i zanim zorganizował największe futbolowe święto, przeprowadził wiele mniejszych imprez, m.in. mistrzostwa świata w piłce ręcznej, pływaniu czy lekkiej atletyce. Od 2002 r. przez kilkanaście lat na przełomie stycznia lutego na Tour of Qatar ścigali się tam zawodowi kolarze, z największymi sławami na czele – ostatnią edycję w 2016 r. wygrał Brytyjczyk Mark Cavendish.

Chiny (letnie i zimowe igrzyska olimpijskie) czy Rosję, która organizowała zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi oraz poprzednie piłkarskie mistrzostwa świata. Akurat Władimir Putin wobu przypadkach przedobrzył i splendoru oraz oklasków ze świata nie było. Igrzyska olimpijskie skończyły się skandalami dopingowymi i odbieraniem zdobytych przez Rosjan medali. Raport kanadyjskiego prawnika Richarda McLarena nie pozostawiał złudzeń. Kilkudziesięciu rosyjskich sportowców było zamieszanych w manipulowanie próbkami do badań antydopingowych w Soczi, a ok.tysiąca mogło być zamieszanych w podobny proceder, tylko w latach 2011–2015.

A mundial? Tutaj też prezydent Rosji nie chciał zostawić niczego przypadkowi i wolnej woli członków Komitetu Wykonawczego FIFA, którzy wybierali gospodarzy kolejnych turniejów. Do organizacji mundialu rozgrywanego w 2018 r. zgłosiła się też Anglia, która była głównym faworytem, a jej kandydaturę wspierali m.in. David Beckham i książę William. Spore szanse mieli też Belgowie do spółki z Holendrami.

Całość dostępna jest w 46/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0
Czytaj także