Steven Gunnell zwrócił uwagę na szczególną rolę kina jako przestrzeni ewangelizacji: „Trudno zaprosić kogoś na czuwanie w kościele czy niedzielną Mszę św., ale bardzo łatwo zaprosić do kina. Film "Najświętsze Serce" jest narzędziem misji – głoszenia Chrystusa. Polska może być niesamowitym terenem misyjnym”.
Obecny na premierze biskup Rafał Markowski, podkreślił duchowy wymiar dzieła: „To wielkie dzieło, które warto nieść światu. Świat potrzebuje Serca Bożego – Serca, które wyniszcza się z miłości do nas. To miłość niebywała, szalona, a jednocześnie taka, która domaga się odpowiedzi”.
„Film jest – jak zauważa ks. prof. Robert Skrzypczak – ogromnym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Podejmuje bowiem temat, który dziś nie jest łatwy do przekazania młodemu pokoleniu. Jego sukces we Francji jest naprawdę imponujący, o czym świadczy wysoka oglądalność. Okazuje się, że choć epoki przemijają, człowiek pozostaje ten sam – wciąż nie potrafi pogodzić się z życiem w świecie, w którym wobec drugiego brakuje serca".
Produkcja opowiada o objawieniach św. Małgorzaty Marii Alacoque i ich konsekwencjach, widocznych także we współczesnej Europie. Jak zauważa krytyk filmowy Krzysztof Karnkowski, to przykład religijnego dokumentu nowej generacji – łączącego wypowiedzi ekspertów i świadków z sugestywnie zrealizowanymi scenami fabularnymi.
Z kolei Edward Kabiesz na łamach „Gościa Niedzielnego” zwraca uwagę, że film wywołał we Francji oburzenie środowisk laickich i antyreligijnych. Sam fakt obecności tak jednoznacznie chrześcijańskiego przekazu w przestrzeni kinowej stał się dla części opinii publicznej powodem niepokoju.
Jedno jest pewne – „Najświętsze Serce” to nie tylko film, ale wydarzenie, które może stać się impulsem do rozmowy o wierze, kulturze i miejscu chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej.
Premiera w Polsce już 20 lutego.
