Po pożaru doszło prawdopodobnie w wyniku wybuchu samochodu dostawczego, w wyniku którego zapaliły się innego pobliskie pojazdy. Włoskie media relacjonują, że w pojeździe – których wybuchł jako pierwszy – miały znajdować się butle z tlenem.
Serwis milano.correiere.it. podaje, że były to butle z tlenem dla Włoskiego Instytutu Auksologicznego.
Władze Mediolanu: To nie akt terroru
W mediach społecznościowych pojawił się nagrania z centrum Mediolanu, na których widać kłęby ciemnego dymu. Na miejscu pracuje policja i straż pożarna.
twittertwitter
Z relacji mediów wynika, że pali się co najmniej pięć samochodów i cztery motorowery. Spłonąć miał też lokal na parterze budynku, obok którego wybuchł pożar, w którym znajdowała się apteka, a ogień zajął mieszkania w drugim sąsiednim budynku.
Z doniesień medialnych wynika, że ranne zostały co najmniej cztery osoby. Nie wiadomo jednak w jakim stanie są poszkodowani. Okoliczne budynki mieszkalne oraz przedszkole zostały ewakuowane.
Media cytują słowa burmistrza miasta – Giuseppe Scali – który zapewnia, że wybuch to nie efekt zamachu. – To nie akt terroru, czy też przestępstwa. W wyniku eksplozji nikt nie zginął – przekazał polityk.
Czytaj też:
Katastrofa budowlana w Finlandii. Wśród ofiar głównie dzieci
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
