N ajbliższe wybory w Argentynie odbędą się dopiero jesienią przyszłego roku, ale Javier Milei cały czas jest na kampanijnym szlaku. A właściwie na kampanijnych szlakach. Swojej własnej kampanii Milei jeszcze wprawdzie nie rozpoczął, ale libertariański prezydent Argentyny cały czas mocno angażuje się w kampanie wyborcze w kolejnych krajach Ameryki Południowej. Szczególnie czerwiec był dla niego pod tym względem emocjonujący. W Kolumbii wyścig o prezydenturę wygrał wtedy prawicowiec Abelardo de la Espriella (zapowiada „wypatroszenie” lewicy), zastępując nietolerowanego przez Donalda Trumpa, mocno lewicowego Gustava Petra (Kolumbijczyk ostro krytykował Trumpa i prowadził zbyt liberalną – zdaniem Białego Domu – politykę wobec karteli narkotykowych), natomiast w Peru do władzy w końcu – za czwartym razem – doszła Keiko Fujimori, córka Alberta Fujimoriego, który rządził tym państwem żelazną ręką w latach 1990–2000 (udało mu się zdławić skrajnie lewicowe partyzantki, ale mocno przy tym ograniczył wolności obywatelskie).
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
