Z notesika kierowcy jadącego przez dwie Polski

Z notesika kierowcy jadącego przez dwie Polski

Dodano

W ramach walki z uprzedzeniami przegląd prasy zaczniemy od „Gazety Wyborczej”. Tym bardziej, że to na jedynce „GW” zobaczyliśmy intrygujący tytuł „Skleić dwie Polski”. Czyżby kolejne wezwanie do pogodzenia lemingów z moherami, sekty zamachowej z sektą naciskową? Nie to, żeby z tych wezwań coś wynikało, ale najczęściej formułowane są tak kiczowato, że dla zdrowego śmiechu warto je czytać.

Ale tu chodzi o inne dwie Polski. Polską olśniewających inwestycji i Polskę bezrobotnej biedy. „Wyborcza” od kilku dni opisuje kolejne wielkie miasta pod kątem sukcesów ich włodarzy (zauważyliście Państwo, że staropolskie słowo „włodarz” niemal automatycznie wyciska się na klawiaturze, gdy piszemy o burmistrzach, wójtach i prezydentach miast?). W każdym razie sukcesy są wielkie - bo nie tylko stadiony i podświetlane fontanny, ale nawet gdzieś afrykarium powstaje.

Tyle, że w dzisiejszej „GW” czytamy nie o niewątpliwych sukcesach III RP, ale o biedzie, która - choć nie powinna - je przykrywa. A na dodatek gorliwy w swej wierze liberał-leseferysta Witold Gadomski ostrzega, że pod względem gospodarczym rok 2013 będzie czasem nieprzyjemnie trudnym. Także w skali mikro, czyli w naszych prywatnych portfelach. Tezy Gadomskiego - żal to stwierdzić - brzmią przekonująco.

A co do niewątpliwych sukcesów III RP - „GW” zauważyła pewien rozjazd między jednym swoim przekazem (o sukcesie i przyszłości), a drugim (czyli tym o biedzie). Autor komentarza z jedynki nazywa to paradoksem, a można przecież i niespójnością. Przy okazji ostrzeżenie: szanowni Państwo z największą nieufnością powinniście czytać w „Wyborczej” cykl o dokonaniach kolejnych włodarzy. Zdradzę tu dziennikarską tajemnicą poliszynela: „GW” redukowała od lat swoje redakcje regionalne. Zatem ich pracownicy trafiali najczęściej potem do pracy w wydziałach promocji swoich rodzinnych miast. A inni jeszcze tam nie trafili, ale bardzo by chcieli. To właśnie ci, którzy dziś udają, że recenzują prezydentów owych miast.

Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy, że Adam Michnik marudzi coś w na temat Żołnierzy Wyklętych. Marudzi - bo pisze, że było trochę tak, a trochę siak. Czasy były trudne, wojna, las, nie wiadomo jak osądzić. Też trochę tak, trochę siak.

„Rzepa“ odnotowała na jedynce niewątpliwy sukces III RP - „Giełdowi guru zwiększyli swoje majątki”. Czyli można wzbogacić się w czasie kryzysu. Patrzcie nieudacznicy - dla chcącego nic trudnego! Na szczęście w środku jest mniej infantylnie i całkiem sporo do czytania. Oto spis treści uwzględniający wyłącznie teksty warte przeczytania:

- całkiem zabawny opis przyszłego roku pióra Roberta Górskiego i Mariusza Cieślika o tym, jak strasznie będzie Polska wyglądała „gdy PiS dojdzie do władzy”.

- mniej zabawny (bo nie taka tu intencja autora), ale pouczający tekst Piotra Semki o byłym słowackim przywódcy Vladimirze Mecziarze. Pouczający, bo można czytać ten artykuł odnajdując odniesienia i do naszej polityki.

- Piotra Kościńskiego „Kaliningrad: poczekalnia dla Polaków z byłego ZSRR”.

- wywiad Ewy Czaczkowskiej z Michaelem Novakiem. Tak, tak, tym słynnym Novakiem z USA.

I jeszcze drobnostka w „Rz” - artykulik o nowych formach łupienia kierowców. Opisana jest tam wstrząsająca propozycja ministerstwa transportu, które chce wprowadzić obowiązek prowadzenia przez każdego właściciela samochodu zeszytu, w którym trzeba będzie zapisywać, kto kiedy korzystał z auta. Zauważcie Państwo, że ten totalitarny pomysł wprowadza liberał Sławomir Nowak, członek gabinetu liberała Donalda Tuska. Miejmy tylko nadzieję, że powtórzy się historia z ACTA i ci nasi uczniowie Miltona Friedmana znów wycofają się z podkulonymi ogonami.

W „Naszym Dzienniku” krótki tekst o brytyjskich dokumentach opisujących Jaruzelskiego. Znane już są, bo wcześniej pisały o nich portale, ale zawsze miło poczytać dosadne opinie brytyjskich dyplomatów o trepie, który chciał być królem Polski. Wielkie pochwały dla „ND” za sobotni magazyn - temat główny „Obywatele drugiej kategorii”. Rzecz o „zwijaniu“ prowincji, czy może bardziej jej duszeniu przez bezduszne władze. Przyglądajmy się temu tematowi, bo z nim będzie jak z demografią. Jeszcze kilka lat temu większość lekceważyła pisanie o demografii uważając to za bajdurzenie nawiedzonych freaków. Mogę założyć się, że tak też będzie z tematem „upadek prowincji”.

W „Gazecie Polskiej Codziennie” dobry tekst Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego o tradycji powstańczej i Rafał Ziemkiewicz o przeeksploatowaniu „autorytetów” wykorzystywanych w obronie prawd III RP. Ziemkiewicz słusznie zauważył, że nie można ciągle orać Wajdą i Olbrychskim, Mazowieckim i Wałęsą. Poszukiwania nowych „autorytetów” nie są jednak zbyt owocne. Ich import - jak pisze Ziemkiewicz - też nie wygląda obiecująco.

Na koniec: jeśli kogoś gorszą spory polityków powinien przeczytać w „Super Expresie” o tym, jak kłócą się Joanna Szczepkowska z Krystyną Jandą. „Klasa” tego sporu jest tak wielka, że łaskawszym okiem trzeba spojrzeć nawet na Armanda Ryfińskiego z Ruchu Palikota. A mąż młodej Kwaśniewskiej dostanie robotę w TVP. Można? Można. Znów - dla chcącego nic trudnego.

Zaś żeby „Fakt” nie poczuł się pominięty pochwalimy tę gazetę za dzielną walką z fotoradarową zarazą. Dziś gazeta podparła się autorytetem samego Jacka Żakowskiego, który też jest przeciw fotoradarom. Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe.

Czytaj także

 0

Czytaj także