Tornistrem w rząd

Tornistrem w rząd

Dodano
Obraziłem rząd. Nieumyślnie, ale jednak. Narzekałem, więc sam sobie jestem winny. Zakomunikowała mi to osobiście minister edukacji.

Zaczęło się tak: 11-letnia dziewczynka, uczennica 5 klasy, prywatnie moja córka, poskarżyła się na ciężar swojego wyładowanego tornistra. Zważyłem – 10 kilo. Zapytałem, czy cały ten mandżur musi ze sobą nosić. Odpowiedziała, że tak. Że to książki i ćwiczenia, które potrzebowała akurat tego poniedziałkowego dnia. W inne dni też zresztą tyle samo musi targać. Sytuacja nie zdarzyła się pierwszy raz, bo już kiedyś kilka razy ważyłem tornister. Zapytałem jeszcze dla pewności, czy nie nosi jakichś przedmiotów osobistych, nie związanych z nauką. Poza jedną niedużą książką, którą wzięła ze szkolnej biblioteki, niczego takiego nie było.

Zamieściłem wpis na popularnym portalu społecznościowym. O tym, że mała, drobnej budowy dziewczynka musi codziennie targać ciężar, która waży niewiele mniej niż ona sama. Wywołałem dyskusję, co pokazało, że temat jest ważny dla wielu osób. Sporo z nich pośpieszyło z dobrymi radami, zatem ja od razu śpieszę z wyjaśnieniem. Tak, w szkole mojej córki każdy uczeń ma własną szafkę. Problem nie w tym. Jak słusznie zauważył jeden z uczestników dyskusji szafki nie mają żadnego związku z problemem, bo uczniowie muszą nosić książki i ćwiczenia do domu, po to, aby odrobić codziennie zadawane lekcje.

Nie kierowałem swojego wpisu do konkretnej osoby. Nie wyrażałem żadnych pretensji. Także nie do MEN, bo zdaję sobie sprawę, że jest to zaniedbanie, za które nie odpowiada jeden tylko minister. Ale dyskusję zauważyła sama szefowa resortu. Joanna Kluzik-Rostkowska wysłała mi gniewną odpowiedź następującej treści: „pretensje proszę do wydawnictw i tych, którzy tę "szeroką" ofertę akceptowali. Po zmianie na rynku podr bedzie znacznie mniej” (pisownia oryginalna).

Czego dowiedziałem się od pani minister? Po pierwsze, że to moja wina, iż dzieci mają wiele podręczników. Po drugie – zabrzmiało to jak sugestia, że w 5 klasie będzie jeden podręcznik. Czyli jęz. polski, anielski, matematyka, historia i inne w jednym?

A najważniejsze doświadczenie wynika z nerwowej reakcji pani minister. Nie kierowałem do niej pretensji. Ba, w ogóle ich nie adresowałem. Ale ta reakcja jest zbyt charakterystyczna, by mogła być przypadkowa. Zdaje się, że MEN był i jest bombardowany monitami rodziców i lekarzy w tej sprawie. Stąd te nieskuteczne akcje typu „lżejszy tornister”. A poza tym nic nie robi. W każdym razie idą wybory. Najlepszy moment na leczenie polityków z ich arogancji.

Czytaj także

 0

Czytaj także