O awanturze w jednym z mieszkań w Ustce miejscowa policja została zaalarmowana około godziny 21:30 w poniedziałek. Kiedy funkcjonariusze przybyli na miejsce, zastali tam agresywnego 44-latka, który wcześniej ranił nożem pięcioro członków swojej rodziny i siebie. Mężczyzna został obezwładniony. Okazało się, że obrażenia rannej 4-letniej dziewczynki są bardzo poważne. Mimo długiej reanimacji życia dziecka nie udało się uratować.
Pozostali zaatakowani członkowie rodziny zostali przetransportowani do szpitala. Tam, w asyście policji, trafił również napastnik, który oficjalnie został zatrzymany. Szybko okazało się, że to funkcjonariusz SOP.
Funkcjonariusz SOP zaatakował rodzinę. "To niewyobrażalne"
Rzecznik SOP płk Bogusław Piórkowski, przekazał portalowi Onet, że „w Ustce przebywał na urlopie wypoczynkowym z rodziną”. – To funkcjonariusz z wieloletnim stażem w SOP, z dużym doświadczeniem. Miał aktualne badania okresowe, w tym także psychologiczne, dopuszczające go do służby – dodał.
Jeden z funkcjonariuszy SOP, powiedział serwisowi, że „w czasie służby nie miał żadnych wpadek i problemów”. – Znam go osobiście. Można powiedzieć, że charakteryzował się siłą spokoju. Jesteśmy w szoku i zachodzimy w głowę, jak mógł zrobić coś takiego. To niewyobrażalne. Nie przypominam sobie, żeby coś takiego wydarzyło się kiedykolwiek w historii naszej formacji – dodał.
Portal podkreśla, że funkcjonariusz swoją karierę rozpoczynał 23 lata temu, jeszcze w Biurze Ochrony Rządu. Wstąpił do tej formacji w 2003 roku. Doszedł do stopnia majora.
„Przeszedł mnóstwo specjalistycznych szkoleń, w tym m.in. w zakresie ochrony placówek dyplomatycznych, urzędów konsularnych i przedstawicielstw przy organizacjach międzynarodowych poza granicami RP, a także w dziedzinie bezpieczeństwa w pracach wysokościowych oraz w zakresie użycia broni i środków przymusu bezpośredniego na pokładzie samolotu. Skończył kurs operacji wysokiego ryzyka i ratownika pola walki oraz z zakresu rozpoznania pirotechniczno-radiologicznego i biochemicznego. To właśnie m.in. pirotechniką zajmował się w ostatnim czasie w SOP” – czytamy.
Onet informuje, że funkcjonariusz kilkakrotnie pełnił służbę na misjach zagranicznych, m.in.: w Kabulu w Afganistanie, Bagdadzie w Iraku i Islamabadzie w Pakistanie. Ma status weterana poza granicami państwa.
Ostatnie badanie lekarskie, dopuszczające go do dalszej służby, jest z 6 października 2025 roku.
„Jego przebieg służby jest wręcz wzorowy” – dodał portal.
MSWiA zabrało głos ws. tragedii w Ustce
We wtorek przed południem wicedyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji Tomasz Kułakowski przekazał oświadczenie ministerstwa w sprawie. – Jesteśmy wstrząśnięci tym, co się wydarzyło – przekazał.
Kułakowski zwrócił uwagę na długi staż i formalny charakter służby sprawcy. – Funkcjonariusz SOP-u służy w formacji od 23 lat – podkreślił. – Na początku października przeszedł badania okresowe, w tym właśnie badania psychologiczne, i na podstawie tego został dopuszczony do dalszej służby. Jak zaznaczył, "ze względu na trwające postępowanie prokuratorskie tylko tyle może przekazać". Jak podkreślił rzecznik resortu – zatrzymany służył w Warszawie, jednak nie brał bezpośredniego udziału w żadnych czynnościach ochronnych najważniejszych osób w państwie.
Potwierdził podczas konferencji prasowej informacje o konsekwencjach służbowych podjętych wobec funkcjonariusza. – Z ważnych informacji – funkcjonariusz jest już zawieszony. Wobec niego wszczęto także procedurę usunięcia ze służby – powiedział. – Na polecenie kierownictwa MSWiA Biuro Nadzoru Wewnętrznego wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby tego funkcjonariusza, w tym także badania okresowe, które przechodził – podsumował.
Czytaj też:
Śmiertelnie ranił 4-letnią córkę. Nowe informacje o funkcjonariuszu SOPCzytaj też:
Dramat w Ustce. MSWiA: Funkcjonariusz służył w SOP od 23 lat
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
