Czy tak jest faktycznie nadal, również za tej bardzo kapryśnej prezydentury, która w dobie emocjokracji doskonale nadaje się na straszaka dla podekscytowanych sierot po „demokracji liberalnej”? Okazuje się, że tak, a przynajmniej – tak na tle innych społeczeństw europejskich.
Bardzo ciekawe badanie, zrealizowane w styczniu, w cyklu Eurobazooka przedstawił francuski magazyn internetowy „Le Grand Continent”. Był tu oczywiście mocno obecny kontekst sporu o Grenlandię. Respondentami byli mieszkańcy siedmiu europejskich krajów: Polski i Danii, a także Niemiec, Francji, Hiszpanii, Włoch i Belgii.
Respondentów zapytano zatem przede wszystkim, czy słyszeli w ogóle o planach Trumpa, aby w jakiś sposób „pozyskać” Grenlandię. Zaskoczeniem może być, że najwięcej osób twierdzących, że dobrze wiedzą, o co chodzi, było wcale nie w Danii (84 proc.), ale w Belgii (98 proc.). W Polsce zaś było ich najmniej: ledwo 69 proc., za to 21 proc. coś słyszało, ale nie bardzo wie, o co chodzi. Nie musi to być zresztą wcale wyraz polskiego braku zainteresowania, ale raczej odbicie jakości polskich mediów informacyjnych.
