„Wielki Marty” to nie jest wielki film. Ale rola Timothée’ego Chalameta jest wielka
Marty nazywał się Reisman, a nie Mauser, ale żył naprawdę, a jego życie było jeszcze barwniejsze, niż widzimy to w filmie Josha Safdiego. Zgodnie z zasadą, że ciekawe rzeczy przytrafiają się tylko tym, którzy potrafią o tym ciekawie opowiadać, zadbał o odpowiedni kształt własnej legendy, publikując w 1974 r. łotrzykowską autobiografię pt. „The Money Player: The Confessions of America’s Greatest Table Tennis Player and Hustler”. Wieść niesie, że na jakiejś wyprzedaży rupieci egzemplarz zapomnianego dziełka trafił do rąk żony Josha Safdiego, która zainteresowała nim swego męża. I taki był początek drogi do dziewięciu nominacji do Oscara.
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
