Moda wytworzyła wokół siebie sferę, która ją przerosła. To, co pokazuje się na podium, jest mniej ważne. Liczą się „people”. Kto przyszedł: znana aktorka, raper, ktoś z rodziny królewskiej, miliarder? Media społecznościowe, telewizje i kolorowe magazyny generują ruch, za którym dla domów mody idą pieniądze.
Lata 90. to były złote lata mody. Świat wierzył, że trendy są ważne, wyznawał kult modelek. Cztery najpiękniejsze dziewczyny – Linda Evangelista, Claudia Schiffer, Naomi Campbell, Carla Bruni – zaludniały okładki magazynów mody. Cztery miasta – Paryż, Mediolan, Londyn, Nowy Jork – ogłosiły się samozwańczymi stolicami światowej mody: W marcu i październiku na fashion weeki pielgrzymowali dziennikarze, handlowcy, gapie i znajomi królika. Gdy wtedy pracowało się w mediach, nie można było tam nie być. Francuzi porzucili prêt-à-porter i zaczęli używać angielskiego wyrażenia „fashion week”. Zdrada stanu.
Ale być w Mediolanie czy nawet w Nowym Jorku nie oznaczało zobaczyć pokazy. Dla polskiego dziennikarza kartonik z zaproszeniem na pokaz Chanel, Prady czy Calvina Kleina był towarem trudnym do zdobycia.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
