Lufthansa odwołała m.in. połączenia z Frankfurtu do Bydgoszczy i Rzeszowa. Narodowy przewoźnik Niemiec tłumaczy to podwojeniem cen paliwa lotniczego od wybuchu konfliktu z Iranem. Frankfurt-Hahn Airport to międzynarodowy przesiadkowy port lotniczy tanich linii lotniczych. Anulowanie lotu do tego lotniska oznacza, że nie jest możliwe wiele dalszych podróży, np. do Azji.
W rozmowie z "Faktem" ekspert z Zespołu Doradców Gospodarczych Tor, Adrian Furgalski przyznaje, że takie problemy w Europie były przewidywane na przełomie kwietnia i maja. Jego zdaniem skala kryzysu w lotnictwie jest uzależniona od decyzji prezydenta USA. – Nie mamy pojęcia, co zrobi prezydent Stanów Zjednoczonych. Czy ta wojna jest skończona, wygrana, przegrana? – zauważa. Jednocześnie mówi, że Polska jest na uprzywilejowanej pozycji. – Akurat jesteśmy samowystarczalni, więc my się nie boimy o nasze lotniska – podkreślił Furgalski. Dodał jednak, że samolot musi też zatankować po drugiej stronie trasy.
Ekspert przywołał analizę, z której wynika, że to inne kraje są najbardziej zagrożone. – Włochy, Francja, Wielka Brytania są na początku tej listy, które mogą mieć problemy. Polska jest na samym końcu – powiedział Furgalski.
– W pierwszej kolejności odwołuje się loty, których bilety są w dosyć niskich cenach – zauważa. Kolejnym krokiem będzie konsolidacja rejsów.– Zamiast dwóch lotów dziennie, jeden. Takie całkiem odwoływanie lotów na dużą skalę to jeszcze nie jest ten etap, ale wakacje już nam rzeczywiście mogą grozić – przekonuje Adrian Furgalski. Pytany o konkretne kierunki, ekspert mówi: – Trzeba by analizować kraj po kraju, lotnisko po lotnisku, a na lotnisku dostawcę po dostawcy, skąd bierze paliwo.
Niemcy zwołują Radę Bezpieczeństwa Narodowego
Jak informuje Politico, kanclerz Niemiec Friedrich Merz zdecydował o zwołaniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Organ ma niezwłocznie omówić działania na wypadek niedoboru paliwa lotniczego. – Nasz cel jest jasny: firmy i obywatele muszą móc polegać na dostawach podstawowych produktów, takich jak olej napędowy, benzyna, czy paliwo lotnicze – powiedział Merz w Hanowerze.
Kanclerz przyznał, że sytuacja jest napięta, ale zaznaczył, że na ten moment Niemcy mają wystarczający dostęp do paliw. – Jeśli warunki się pogorszą, jesteśmy gotowi działać – zadeklarował. Według Politico decyzja o zwołaniu Rady "sygnalizuje przekonanie Berlina o tym, że niedobór paliwa lotniczego może stać się poważnym problemem".
Czytaj też:
Szok na rynku energii. UE podała koszty wojny USA i Izraela z Iranem
