• Jacek PrzybylskiAutor:Jacek Przybylski

Steve Jobs 3.0

Dodano: 
Apple, zdjęcie ilustracyjne
Apple, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
Gdy 15 lat temu mało przebojowy Tim Cook przejmował w Apple stery po charyzmatycznym Stevie Jobsie, wielu spisywało tę spółkę na straty. Ten nudny logistyk okazał się jednak wyjątkowo sprawnym menedżerem, który sprawił, że kapitalizacja technologicznego imperium wzrosła z ok. 350 mld dol. do ponad 4 bln dol. We wrześniu jego miejsce zajmie 50-letni inżynier John Ternus

Tim Cook nigdy nie był i nadal nie jest takim ulubieńcem mediów jak legendarny Steve Jobs, który zmarł wkrótce po tym, jak nowy szef przejął stery w spółce. Wątpliwe, by kiedykolwiek powstało o Cooku tyle książek i filmów, co o Jobsie. I by jakiekolwiek dziecko na świecie kiedykolwiek marzyło o tym, by zostać kiedyś drugim takim Cookiem.

Krytycy obecnego szefa Apple przez lata zarzucali mu, że podczas swoich długich rządów zniszczył magię wizjonerskiej spółki technologicznej, przekształcając prężne i innowacyjne przedsiębiorstwo w koszmarnie nudną, przewidywalną i zachowawczą korporację.

Iphone do robienia pieniędzy

Trudno tym krytycznym głosom odmówić racji. Trzeba jednak zauważyć, że następca Steve’a Jobsa nie miał może takiej wizji, jak jego poprzednik, ale miał inne cenne dla akcjonariuszy umiejętności, które sprawiły, że imperium z nadgryzionym jabłuszkiem w logo stało się potężniejsze i bogatsze od niejednego państwa na świecie.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także