Bukmacherzy alarmują przed mundialem. Brak reprezentacji Polski zmienia wszystko
Materiał promocyjny marki LegalniBukmacherzy.pl

Bukmacherzy alarmują przed mundialem. Brak reprezentacji Polski zmienia wszystko

Dodano: 
Anna Bielińska, koordynatorka portalu LegalniBukmacherzy.pl
Anna Bielińska, koordynatorka portalu LegalniBukmacherzy.pl Źródło: LegalniBukmacherzy.pl
Brak Polski na mundialu 2026 może mocno uderzyć w emocje kibiców i rynek zakładów. Eksperci już mówią o najtrudniejszym turnieju od lat dla bukmacherów.

Wprost.pl: Zacznijmy od emocji kibiców: jak brak Polski na mundialu 2026 przekłada się Pani zdaniem na zainteresowanie zakładami piłkarskimi nad Wisłą?

Anna Bielińska, koordynatorka portalu LegalniBukmacherzy.pl: Mundial bez Polski to na pewno cios, zwłaszcza po tak dobrym występie ze Szwecją, który pokazał, że nasza drużyna potrafi grać. Brak reprezentacji na tegorocznych mistrzostwach mocno obniży temperaturę wokół wydarzenia, a co za tym idzie – również wokół zakładów piłkarskich. Gdy grają „nasi”, wszystko kręci się szybciej – kibice żyją każdym meczem, więcej się dyskutuje i częściej obstawia wyniki. Bez tego elementu emocje są po prostu mniejsze, ale to nie znaczy, że zainteresowanie znika. Wielu graczy przeniesie swoje upodobania na topowe reprezentacje czy gwiazdy światowego futbolu, bo po prostu chce uczestniczyć w imprezie, którą żyje cały świat.

Czy widzicie już w danych pierwsze sygnały, że brak reprezentacji Polski obniży liczbę graczy lub obroty u legalnych bukmacherów?

Twarde wyniki zobaczymy dopiero po starcie mistrzostw, ale eksperci od rynku reklamowego już teraz szacują, że brak Polski może obniżyć ogólne zainteresowanie turniejem w mediach o 30-40 proc. Dla nas to jasny sygnał: budżety, które gracze przeznaczyliby na meczach biało-czerwonych, albo zostaną w portfelach, albo rozproszą się na inne dyscypliny. Nie ma co czarować – dla legalnych bukmacherów to będzie najtrudniejszy mundial od lat, bo musimy walczyć o uwagę widza, który zamiast kibicować, jest po prostu rozczarowany.

Jednak mundial to mundial. Najnowsza ankieta, którą przeprowadziliśmy wśród polskich kibiców, pokazuje, że aż 50,5 proc. z nich i tak zamierza oglądać wszystkie mecze, a kolejne 30 proc. planuje włączyć telewizor przynajmniej na hity i fazę pucharową. Zaledwie znikomy procent deklaruje, że bez Polski mundial w ogóle ich nie interesuje. To największe wydarzenie sportowe rozgrywane raz na cztery lata – wielu ludzi czeka na nie od miesięcy i na emocje, które ze sobą niesie, niezależnie od tego, kto wybiega na boisko.

Które drużyny lub zawodnicy mogą stać się drugim wyborem dla polskich fanów?

Nikt nie lubi oglądać meczów bez emocji, więc szukamy kogoś, komu można by chociaż trochę pożyczyć serca na tych kilka tygodni, żeby nie oglądać meczów z kompletną obojętnością. W takiej sytuacji polski kibic najczęściej idzie w stronę tych najlepszych. To jest ten moment, kiedy nagle przypominamy sobie, że w sumie to zawsze lubiliśmy styl Francuzów albo że Hiszpanie grają taką piłkę, jakiej u nas nie uświadczysz przez dekady. Wybieramy też te ekipy, które raczej nie odpadną po trzech meczach, bo nikt nie chce zainwestować emocji w drużynę, która zaraz wróci do domu. Chcemy po prostu zostać w tym turnieju jak najdłużej, nawet jako „przyszywani” fani.

Zapytaliśmy polskich kibiców, komu będą kibicować w zastępstwie biało-czerwonych – i bezkonkurencyjnie wygrała Hiszpania (30 proc. wskazań) przed Argentyną (17 proc.), Brazylią (10 proc.) oraz Francją i Anglią (po 9 proc.). Czyli dokładnie ten klasyczny zestaw „topowych marek” w światowej piłce. Co równie istotne, aż 40 proc. respondentów wybiera drużynę, w której gra ich ulubiony piłkarz, a kolejne 40 proc. kieruje się atrakcyjnym, ofensywnym stylem gry. Chłodna kalkulacja i statystyki decydują tylko u 8 proc. – to dobrze pokazuje, że nawet bez Polski podchodzimy do mundialu z sercem.

Jest też magia wielkich nazwisk. Jeśli Messi czy Ronaldo wystąpią na mundialu, to połowa Polski będzie trzymać za nich kciuki – trochę z nostalgii, a trochę z szacunku do legendy. Z drugiej strony, wiele osób kibicuje i obstawia przeciwko komuś. To też sposób na przeżywanie emocji, kiedy własna flaga nie powiewa na stadionie.

W tej samej ankiecie zapytaliśmy kibiców, której reprezentacji najbardziej nie życzą tytułu mistrza świata. Tu „zwyciężyły” Niemcy (29 proc.) oraz USA (18 proc.). Antypatie potrafią mobilizować równie mocno jak sympatie i często to one najmocniej napędzają emocje przy ekranie.

Wspomniała też pani o innych sportach. Które dyscypliny mogą przejąć uwagę polskich graczy w miejsce meczów naszej reprezentacji na MŚ 2026?

Pod koniec czerwca rozpoczyna się Wimbledon, gdzie Iga Świątek będzie bronić tytułu sprzed roku. Zainteresowanie jej meczami jest ogromne, więc spora część graczy, którzy kibicują, powiedzmy „patriotycznie”, na pewno wybierze w tym czasie tenis.

Zawsze możemy też liczyć na fanów sportów walki. A w czerwcu czeka nas nietypowe wydarzenie – gala UFC 250 odbędzie się w Białym Domu w Waszyngtonie. Podejrzewam, że przyciągnie to nie tylko miłośników mieszanych sztuk walki, ale też sporo ciekawskich, którzy zwykle UFC nie oglądają.

Co wyróżnia mundial 2026 na tle poprzednich edycji z perspektywy kibica i rynku?

Myślę, że przede wszystkim skala. Po raz pierwszy mamy 48 drużyn zamiast 32, co oznacza gigantyczną liczbę meczów. Z perspektywy kibica to prawdziwy maraton i spotkania za spotkaniami. Z kolei dla rynku to prawdziwe eldorado – więcej meczów to więcej okazji do transmisji i reklam.

Nowym wyzwaniem dla polskiego kibica będą także godziny rozgrywek. Trzy kraje gospodarzy – USA, Kanada i Meksyk – to gigantyczny obszar i trzy różne strefy czasowe. Dla nas w Polsce oznacza to powrót do zarywania nocek. To zmienia sposób konsumpcji sportu. Zamiast wspólnego oglądania przy grillu, będziemy mieli rano szybkie sprawdzanie skrótów na telefonie i emocje przy porannej kawie. To ogromne wyzwanie dla mediów, żeby utrzymać naszą uwagę.

No i nie można zapomnieć o tym, że ten mundial to ostateczne wejście futbolu w erę show. Amerykanie potrafią robić widowiska jak nikt inny. Oprawa, technologia na stadionach i cała otoczka wokół meczów będą bardziej przypominać Super Bowl niż klasyczne europejskie turnieje. To już nie będzie tylko kopanie piłki przez 90 minut, ale wielkie multimedialne wydarzenie, które ma przyciągnąć nawet tych, którzy na co dzień nie interesują się piłką. Z perspektywy rynku to próba ostatecznego sprzedania piłki nożnej w Stanach, co może zmienić układ sił w całym sportowym biznesie na lata.

Jakie wyzwania regulacyjne i wizerunkowe stoją dziś przed branżą bukmacherską w Polsce, gdy mówimy o odpowiedzialnej grze i ochronie graczy podczas takich imprez jak mundial?

Emocje, jakie przeżywamy przy tak dużych wydarzeniach, sprawiają, że trudniej znaleźć granicę między zabawą a ryzykiem. Kibic w trakcie turnieju działa impulsywnie, reaguje na gola, na porażkę, na serię zwycięstw – to zupełnie inne zachowanie niż na co dzień. Trzeba „wyhamować” gracza, zanim straci kontrolę, ale jednocześnie nie zepsuć mu przyjemności z oglądania meczu.

Problem w tym, że jeśli legalni operatorzy będą zbyt restrykcyjni albo zwyczajnie „mało atrakcyjni”, część graczy po prostu przeniesie się tam, gdzie nikt ich nie kontroluje. A to oznacza brak jakiejkolwiek ochrony. Dlatego dziś największym wyzwaniem jest znalezienie równowagi między bezpieczeństwem a swobodą gry.

Macie pomysł jak to zmienić?

To jest w głównej mierze pytanie do operatorów, bo to u nich gracz podejmuje decyzję o wpłacie i dalszej grze. Trzeba jednak zadać sobie pytanie, co możemy zrobić, żeby ta decyzja była świadoma, a nie podejmowana pod wpływem emocji. Konieczne w takim momencie jest zatrzymanie się, wzięcie kilku głębszych oddechów. Samemu oczywiście trudno to zrobić, dlatego dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie czegoś w rodzaju pauzy na refleksję, chwili na wyciszenie. Jeśli ktoś w krótkim czasie zawiera dużo zakładów albo zaczyna grać za wyraźnie większe kwoty niż zwykle, system może na chwilę zatrzymać możliwość dalszej gry i wyświetlić jasny komunikat: „grasz intensywniej niż zazwyczaj, chcesz zrobić przerwę?”. To brzmi banalnie, ale w emocjach taki moment zatrzymania naprawdę działa.

Kluczowa jest też większa przejrzystość. Zamiast skomplikowanych statystyk gracz powinien widzieć prosty obraz: ile wpłacił, ile przegrał i ile czasu spędził na grze, podany w czytelny sposób. Kiedy ktoś widzi liczby czarno na białym, łatwiej mu złapać dystans.

My z kolei staramy się robić swoje – nie tylko dostarczając pełnych informacji o ofercie bukmachera, ale i w kwestii edukacji. Przygotowaliśmy m.in. obszerny materiał, w którym wypowiada się psychiatra, o uzależnieniu od hazardu i o tym, jak nie wpaść w nałóg. Pokazujemy tam, po jakich sygnałach poznać, że gra przestaje być rozrywką, a zaczyna być problemem, jak rozmawiać z bliskimi, którzy zaczynają tracić kontrolę, i gdzie szukać pomocy. Świadomie sięgnęliśmy po głos specjalisty, bo wierzymy, że o uzależnieniu trzeba mówić językiem medycznym i bez owijania w bawełnę, a nie wyłącznie marketingowymi sloganami w stylu „graj odpowiedzialnie”. Tego typu treści nie są oczywiście „klikalne” jak typy na mecze, ale uważamy, że portal o bukmacherach ma wręcz obowiązek je publikować.

Takie rozwiązania – po stronie operatorów, ale też po naszej, afiliacyjnej – czasem oznaczają niższe przychody. Ale bez tego trudno będzie zbudować zaufanie, a bez zaufania ta branża w dłuższej perspektywie i tak przegra.

Patrząc szerzej niż tylko na MŚ 2026 jakie są, według Pani, najważniejsze kierunki rozwoju rynku bukmacherskiego w Polsce w najbliższych latach i jaką rolę chcą w tym odegrać LegalniBukmacherzy.pl?

Po pierwsze – aplikacje. Kto ma szybką, prostą apkę i sprawny system płatności, ten wygrywa. Widać to na przykładzie marek, które szybko zdobywały polski rynek jak Betclic czy Superbet. Ich przewaga wynika w dużej mierze z dobrego produktu.

Po drugie – personalizacja. Koniec z „jedną ofertą dla wszystkich”. Użytkownicy chcą otrzymywać dopasowane promocje, powiadomienia i treści skorelowane z ich zainteresowaniami – i to już się dzieje.

Po trzecie – content. Gracze coraz rzadziej klikają w ciemno. Sprawdzają rankingi, porównania, opinie. Dlatego dobre, konkretne treści – a nie nachalna reklama – będą jeszcze ważniejsze. Tu afiliacja rośnie na znaczeniu i będzie rosnąć dalej. Zmienia się jednak jej charakter. Nie ma już miejsca na krótką recenzję i przedstawianie bukmachera w samych superlatywach. Użytkownicy oczekują rzetelności i pogłębionej analizy.

A jaką rolę chcemy w tym wszystkim odegrać my? Już teraz mamy masę elementów, które ułatwiają graczom obstawianie – generator kuponów, który dzięki sztucznej inteligencji i dokładnym statystykom podpowiada, co najlepiej typować, statystyki skuteczności naszych typerów i kuponów czy specjalną platformę, gdzie można dodawać typy, rywalizować z ekspertami z branży i ze sobą nawzajem. Chcemy też rozbudować nasze narzędzia porównawcze, tak aby gracz łatwo znalazł informację, gdzie bardziej opłaca mu się zagrać.

Tworzymy także mechanizm, który znajduje największe różnice w marżach bukmacherskich – dzięki temu można postawić zakład po lepszym kursie. Zresztą znalazłam nawet cytat z ubiegłorocznego wywiadu, który wciąż jest aktualny: jesteśmy od tego, żeby poprowadzić gracza za rękę i w przejrzysty sposób porównać za niego oferty, zapewnić bezpieczeństwo i komfort gry. Chcemy edukować graczy, by jak najbardziej świadomie podchodzili do ofert bukmacherów.

Czytaj także