Działacz polskiej mniejszości otrzymał 17 czerwca w Strasburgu Nagrodę Parlamentu Europejskiego im. Andrieja Sacharowa za rok 2025. W tym tygodniu na zaproszenie prymasa Polski arcybiskupa Wojciecha Polaka Andrzej Poczobut udaje się do Gniezna, gdzie będzie uczestniczył w Mszy św. w intencji Polaków na Białorusi.
W rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną opozycjonista wskazał najważniejsze elementy swojego wystąpienia w europarlamencie. – Mówiłem o wielu rzeczach, ale najważniejsze dla mnie były oczywiście kwestie Polaków na Białorusi. Sytuacja z nauką języka polskiego. Zdawałem sobie sprawę, że przemawiam do europosłów z różnych państw, których wiedza na temat Polaków na Białorusi jest różna. Dlatego tak szczegółowo tłumaczyłem naszą sytuację i kwestie historyczne. Mam wrażenie, że udało mi się naświetlić naszą sytuację – powiedział. – Zawiłość kwestii historycznych pomnożona o brak wiedzy stwarza możliwości do szerzenia różnych dezinformacji, co wykorzystuje i rosyjska, i białoruska propaganda – dodał.
Poczobut: Łukaszenka myśli kategoriami wieczności
– Nie można zapomnieć o sytuacji, w jakiej znajduje się białoruskie społeczeństwo, o losach więźniów politycznych. (...) Parlament Europejski to przedstawiciele różnych państw. Siłą rzeczy uwaga jest koncentrowana na całym świecie. Białoruś już zniknęła z czołówek światowych mediów. Są tam inne tematy, inne problemy, dlatego utrzymanie uwagi szeroko rozumianego Zachodu na problematyce białoruskiej wcale nie jest takie łatwe. Przypominanie w kolejnych rezolucjach, wystąpieniach, sytuacji więźniów politycznych powoduje, że ten problem nie znika z międzynarodowej agendy. To jest też sygnał dla reżimu, że o losie konkretnych ludzi się pamięta. To potrafi złagodzić represje, w warunkach kiedy reżimowi zaczyna zależeć na kontaktach z Zachodem – zwrócił uwagę Andrzej Poczobut.
– Należy pamiętać, że nie ma prostej recepty na białoruski reżim. Sytuacja na Białorusi trwa od dziesięcioleci, testowane były różne rodzaje polityki. Potrzebna jest wytrwałość i konsekwencja, wspólna polityka prowadzona przez kolejne rządy, oparta na rzeczowej analizie – to jest to, co przyniesie efekt – ocenił.
Jak zauważył, zachodni politycy, którzy myślą w kategoriach jednej kadencji, zderzają się w kontekście relacji z Białorusią z dyktatorem, który "myśli kategoriami wieczności". – Pamiętajmy, że Łukaszenka się nie zmienia. Zmieniają się za to kolejne rządy w demokratycznych państwach i to zawsze było wykorzystywane przez stronę białoruską do rzekomego "nowego otwarcia", za którym nie szły żadne konkrety. Mam nadzieje, że wnioski z tego zostały wyciągnięte i kiedy po zakończeniu wojny na Ukrainie pojawi się popyt na dialog z Mińskiem, to o tych wcześniejszych doświadczeniach się nie zapomni – mówił.
Czy Białoruś ma szansę na demokrację?
Według Poczobuta, jedyną szansą na to, by Białoruś poszła w stronę demokracji i Zachodu, jest głęboki kryzys w Rosji. – Tak już było w historii Białorusi. Pierwsza, nieudana zresztą, próba proklamowania niepodległości Białorusi to rok 1918, czyli czasy wojny domowej w Rosji, jej pogrążenie się w niebywałym kryzysie i skoncentrowanie się na swoich wewnętrznych problemach. Kolejny, tym razem udany, zryw to rok 1991, czyli rozpad Związku Sowieckiego. Dlatego uważam, że szanse na demokracje na Białorusi pojawią się dopiero w sytuacji, kiedy Rosja pogrąży się w kryzysie. Bez tego warunku niemożliwy dzisiaj jest jakikolwiek pozytywny scenariusz, wydarzenia na Ukrainie wyraźnie to pokazują – powiedział.
Działacz polskiej mniejszości na Białorusi przyznał, że nie wierzy, iż Aleksandr Łukaszenka mógłby "wymówić braterstwo" Władimirowi Putinowi. – Nigdy nie wierzyłem w możliwość zerwania przez Aleksandra Łukaszenkę więzi z Rosją. Chodzi nie tylko o zależność gospodarczą, chodzi o jego mentalność. Jego poglądy są znane i niezmienne od lat. Uważa Białorusinów za część narodu ruskiego, jest wyznawcą ideologicznego kierunku, który nazywa się "zachodni rusizm" i jest jedną z podstaw postrzegania i opisywania historii Białorusi poprzez pryzmat nierozerwalnych więzi z Rosją – oznajmił.
– Łukaszenka wie, że głównym założeniem polityki Zachodu przez lata było wspieranie niepodległości Białorusi, dlatego często wykorzystywał do szerzenia dezinformacji i graniu na zachodniej chęci wzmocnienia niepodległości Białorusi. Zachód powinien pracować z białoruskim społeczeństwem, by wzmocnić proeuropejskie i generalnie prozachodnie nastroje i postawy, a nie ulegać dezinformacji i rozpoczynać grę z Łukaszenką, w której nie ma żadnych szans na wygraną – dodał.
Poczobut o "głównej lekcji z naszej historii"
– Niebawem, na zaproszenie prymasa Polski arcybiskupa Wojciecha Polaka, udajesz się do Gniezna. Będziesz uczestniczył w Mszy św. w intencji Polaków na Białorusi. Jak ten fakt odbierze wasza, polska, społeczność? Czy to ją umocni? – zapytał dziennikarz KAI. – Moim zdaniem będzie to jedno z ważniejszych wydarzeń, jeżeli chodzi o Polaków na Białorusi. Wydarzenie, które podkreśla duchową łączność narodu polskiego ponad granicami, ale też wydarzenie mające wymiar symboliczny. Na pewno doda to otuchy Polakom, przede wszystkim tym, dla których głos Kościoła jest niezwykle ważny – stwierdził Andrzej Poczobut.
– To, że Związek Polaków na Białorusi jest jedyną organizacja społeczną niezależną od władz, która przetrwała fale represji z lat 2021-2023, świadczy o tym, że Warszawa nie tylko może, ale i umie bronić swojej mniejszości narodowej, nawet w skrajnie trudnych warunkach. Moim zdaniem główna lekcja z naszej historii to przekonanie: żeby coś osiągnąć w takich warunkach jest potrzebna współpraca ponad podziałami i konsekwencja. Łatwych rozwiązań nie ma, jest to ciężka praca w ciężkich warunkach, ale jeżeli jest się twardym, konsekwentnym, to ona przynosi efekty – zauważył opozycjonista.
– Jeżeli masz cel i wiesz komu służysz, nic cię nie złamie – podkreślił. – Służę wolności moich rodaków i z tej drogi nie zejdę – skwitował.
Czytaj też:
Dlaczego Poczobut wróci na Białoruś? "Moim obowiązkiem jest stać obok Polaków"Czytaj też:
"Nawrocki poprosił mnie o pomoc". Trump zamieścił wymowny wpis
