Sierakowski: Kreml oklaskuje dziś Nawrockiego i Polaków

Sierakowski: Kreml oklaskuje dziś Nawrockiego i Polaków

Dodano: 
Dziennikarz Sławomir Sierakowski
Dziennikarz Sławomir Sierakowski Źródło: PAP / Tomasz Waszczuk
"Kogo Kreml dziś oklaskuje? Po pierwsze Nawrockiego, po pierwsze Polaków" – grzmi lewicowy publicysta Sławomir Sierakowski.

W niedzielę na Ukrainie obchodzony jest Dzień Konstytucji. W trakcie swojego wystąpienia przed budynkiem Ławry Kijowsko-Peczerskiej Wołodymyr Zełenski przekazał, że złożył do Rady Najwyższej projekt ustawy tworzący Panteon Narodowy. W trakcie przemówienia ukraińskiego przywódcy padły również słowa, które mogły być skierowane do Polski. Zełenski stwierdził, że "nikt, nigdy, nie będzie dyktował, jak mamy żyć, jak mamy mówić, kogo mamy kochać, komu mamy być wdzięczni albo których bohaterów mamy czcić". Relacje polsko-ukraińskie są w ostatnich tygodniach niezwykle napięte. Ukraińskie MSZ mówi otwarcie o "kryzysie". 19 czerwca prezydent Karol Nawrocki poinformował o odebraniu ukraińskiemu prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.

Była to reakcja na decyzję Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA" – Ukraińskiej Powstańczej Armii, która mordowała Polaków na Wołyniu w latach 1943-1945.

Lewicowy publicysta: Nawrocki "pożytecznym idiotą Putina"

Choć większość Polaków popiera decyzję prezydenta RP, to według Sławomira Sierakowskiego służy ona Rosji. "Załatwił coś dla Polski poza robieniem sobie selfie z osobliwym, niemal wprost prorosyjskim prezydentem USA? Efektów nie widać. Pomógł w uzbrojeniu Polski dzięki SAFE? Przeszkodził, a teraz się chwali sukcesami Tuska, żenada. Kogo Kreml dziś oklaskuje? Po pierwsze Nawrockiego, po pierwsze Polaków. Z kim jesteśmy w konflikcie? Po pierwsze z Ukraińcami, po pierwsze z Ukrainą" – grzmi publicysta na łamach "Newsweeka".

Stwierdził, że "na takich w Rosji mówi się: pożyteczni idioci Putina. Cieszy Moskwę widok podwórkowego kozaka Nawrockiego, który postanowił pokopać po kostkach prawdziwych kozaków. Mieliśmy prezydenta fajtłapę, ale bezpiecznego. Teraz mamy fajtłapę, ale niebezpiecznego. Wetującego, szkalującego, przemawiającego w stylu nastoletniego passive agressive. Szukającego poklasku wszędzie. Że także w Moskwie? Endecja też była prorosyjska, doceńmy, że przynajmniej otwarcie".

Publicysta niuansuje kwestię rzezi wołyńskiej

"Nawrocki doskonale pamięta, czyimi głosami został wybrany. Bez Brauna może nie być reelekcji. A bez sojuszu z Ukrainą – owszem. Dzięki Nawrockiemu przyjaciele Rosji i antysemici mają więcej do powiedzenia w Polsce niż 1,5 mln Ukraińców ciężko pracujących na rozwój naszego państwa" – kontynuuje lewicowy komentator.

Odniósł się też do ludobójstwa na Wołyniu. "Rzeź wołyńska była zaplanowaną czystką etniczną wykonaną przez kierownictwo OUN-B. Tego nie da się relatywizować. Ale historycy – polscy i ukraińscy, także w przyjętym wspólnie komunikacie ośrodka Karta – piszą uczciwie: 'dziesięciolecia polskiej polityki wykluczenia, represji i traktowania Ukraińców jako »materiału do asymilacji« stworzyły atmosferę, którą radykałowie zdyskontowali'. Wołyń nie wziął się znikąd. Polska przez całą historię traktowała Ukrainę jako terytorium do skolonizowania, nigdy jak partnera potrzebnego do walki z Rosją. I za ten błąd płaciła kilkakrotnie własną niepodległością. Sowieci w sprawie Ukrainy błyskawicznie dogadali się z polskimi nacjonalistami" – pisze.

Czytaj też:
Bosak: Kijów gardzi Warszawą jako stroną słabą
Czytaj też:
Znany prawnik proponuje przebaczenie za Wołyń. "Obrzydliwy gość", "dno"

Źródło: Newsweek
Czytaj także