W roku 2023 niezależny film „Sound of Freedom. Dźwięk wolności” okazał się w amerykańskich kinach 10. najbardziej kasową premierą. Brzmi dobrze, ale prawdziwa skala tego sukcesu widoczna jest dopiero, gdy spojrzymy, kogo wówczas niezależny film w reżyserii Alejandra Monteverdego pokonał. Otóż zarobił więcej niż nowe filmy z popularnych serii: „Indiana Jones”, „Mission: Impossible”, „Igrzyska śmierci”, „Transformers”, „Szybcy i wściekli”. Prosty thriller o rozbiciu światowej siatki pedofilów wyszydzany był przez salonowych krytyków jako propagujący teorie spiskowe, ale publiczność wiedziała lepiej. Publiczność zamiast sztucznych emocji generowanych przez wielkie studia wolała wzruszającą opowieść o tym, że „Boże dzieci nie są na sprzedaż” i że zło trzeba ukarać. Przełożyło się to na wielkie zyski – nakręcony za 14,5 mln film zarobił ponad ćwierć miliarda dolarów.
Najnowszy film Uwe Bolla „Citizen Vigilante” nie jest dobry, w odróżnieniu od „Sound of Freedom. Dźwięk wolności”. Ale może stać się podobnym policzkiem dla Hollywood. Nakręcony za 2 mln dol. już w pierwszym tygodniu dystrybucji w streamingu stał się najchętniej kupowanym tytułem w Apple TV+ i Amazon Prime.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
