Dziennikarz twierdzi, że prokuratura dysponuje opiniami biegłego informatyka, z których ma wynikać, że nie jest autorem e-maili z groźbami śmierci wobec komendanta policji w Piasecznie Macieja Cepila. "Prokuratura Okręgowa w Warszawie dysponuje opiniami biegłego informatyka, za które zapłaciła, z których jednoznacznie wynika, że nie jestem autorem maili z groźbami śmierci wobec komendanta policji w Piasecznie Macieja Cepila. Wiadomo, że ktoś się pode mnie podszył zakładając fejkowe konto na szwajcarskim ProtonMail" – napisał.
"Broń do mnie nie należała"
Kraskowski przekonuje również, że śledczy posiadają zeznania instruktora strzelectwa z Radomia Macieja Adamusa, z których, jak twierdzi, wynika, że zabezpieczony pistolet strzelający pieprzem nie należał do niego. "Prokuratura dysponuje też zeznaniami instruktora strzelectwa z Radomia Macieja Adamusa, że broń – pistolet strzelający pieprzem – do mnie nie należał. Poza tym jak można kogoś zabić chmurą pieprzu? No jak?" – napisał.
We wpisie zwrócił się także do śledczych. "Dlaczego nadal podtrzymujecie wobec mnie te idiotyczne zarzuty, że groziłem śmiercią komendantowi policji w Piasecznie?" – pyta.
"Wychodzę z tego cyrku"
Dziennikarz poinformował także, że nie zamierza dalej uczestniczyć w prowadzonym postępowaniu. "Nie gram dłużej w tę waszą brudną grę. Wychodzę z tego cyrku. Odmawiam dalszych zeznań. Nie będę już dłużej stawiać się jak niewolnik, aby odmeldować się podając numer jak więzień Oświęcimia, na komendzie policji na Ursynowie. Możecie mnie zamknąć. Mam to gdzieś" – napisał.
"Tam przynajmniej jest dach nad głową i coś do zjedzenia"
Znaczną część wpisu poświęcił swojej sytuacji życiowej. "Pozbawiliście mnie domu. Domu, który jest owocem wieloletniej pracy mojej i moich rodziców. Jestem bezdomny, bo prokurator pozbawił mnie możliwości wejścia do własnego domu!!!" – czytamy. Dodał również: "Co jeszcze możecie mi zrobić? Z powrotem wysłać na Białołękę? Tam przynajmniej jest dach nad głową i coś do zjedzenia".
Już na początku lipca, po opuszczeniu aresztu, Kraskowski informował, że w wyniku działań śledczych zabezpieczono jego telefony, komputery, dyski, pendrive'y oraz samochód. Twierdził również, że nie może wejść do swojego domu, ponieważ przebywają w nim świadkowie, z którymi obowiązuje go prokuratorski zakaz kontaktu.
Według jego relacji w domu pozostały dokumenty, rzeczy osobiste oraz ubrania. Kraskowski informował także, że utracił dostęp do wieloletniego archiwum dziennikarskiego i uruchomił internetową zbiórkę na zakup nowego sprzętu potrzebnego do pracy.
Wyszedł z aresztu po wpłaceniu kaucji
Prokuratura uchyliła wobec Leszka Kraskowskiego tymczasowy areszt 3 lipca. Dziennikarz opuścił areszt po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 25 tys. zł.
Czytaj też:
Oskarżyła go o lata przemocy. Kraskowski odpowiada na zarzuty żony Czytaj też:
"Zrobili ze mnie człowieka bezrobotnego i bezdomnego". Kraskowski zabrał głos po wyjściu z aresztu
